Nie tylko Zgierz. Seria pożarów składowisk odpadów. Wśród przyczyn chiński wątek i ubezpieczenia

Zgierz, Olsztyn, Trzebinia - to między innymi w tych miejscowościach wybuchły pożary składowisk odpadów. Można mówić już o czarnej serii, bo tylko w tym miesiącu doszło do kilku takich zdarzeń w całej Polsce.

W Zgierzu trwa dogaszanie pogorzeliska po pożarze, który wybuchł w piątek na składowisku odpadów na terenie byłych zakładów Boruta. Na powierzchni 15 tysięcy metrów kwadratowych paliło się ponad 50 tysięcy ton odpadów z Anglii i Włoch.

Z końcem kwietnia wygasła umowa na ich składowanie. Przedsiębiorca zawnioskował do starosty zgierskiego Bogdana Jaroty o jej przedłużenie na kolejne dziesięć lat, jednak starosta takiej decyzji nie wydał. Wątpliwości wzbudzało już wcześniejsze zezwolenie na składowanie odpadów. Rok temu o nieodpowiednim stanie sanitarnym składowiska i ryzyku zapalenia się odpadów alarmował Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Łodzi.

Przyczyny pożaru w Zgierzu wyjaśnia zgierska prokuratura. Śledztwo prowadzone jest w sprawie sprowadzenia pożaru, który zagraża życiu i zdrowiu wielu osób lub mieniu wielkich rozmiarów. Taki czyn zagrożony jest karą do 10 lat pozbawienia wolności.

Zgierz. Czarna seria pożarów

To już kolejny pożar składowiska śmieci, do którego doszło w maju. W niedzielę do pożaru doszło w Trzebini, w czwartek w Olsztynie, a w środę w Warszawie. Zapaliły się również składowiska m.in. w Policach, Gorlicach i Radomiu.

- Najczęstszą przyczyną jest metan. Powstaje na składowiskach odpadów komunalnych, gdy w warunkach beztlenowych rozkładają się związki organiczne. Wystarczy wtedy niewielka iskra, papieros, by doszło do pożaru, zwłaszcza kiedy jest sucho i a temperatura wysoka - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim" dr Zbigniew Głuszczak z Katedry Gospodarki i Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego.

Pojawiają się również przypuszczenia, że powodem częstych pożarów mogą być w niektórych przypadkach celowe działania. - Pożary są też rozwiązaniem dla firm, które mają problem z pozbyciem się z placu rosnącej góry odpadów. Jeśli spółka jest ubezpieczona, to koszty gaszenia pokrywa państwo, a firma ubezpieczeniowa wypłaci odszkodowanie - mówi w Radiu Olsztyn Jerzy Zalas, ekspert ds. ochrony środowiska.

Właściciel składowiska na przyjęciu tony odpadów może zarobić nawet 200 zł. Pożar "utylizuje" odpadki, których dzięki temu nie trzeba przetwarzać i ponosić z tego tytułu dalszych kosztów.

Eksperci zwracają uwagę, że do Polski w ostatnich miesiącach trafiło wiele ton śmieci z Europy po tym, jak przestały je przyjmować Chiny. Od stycznia zrezygnowały z przyjmowania 24 rodzajów odpadów. "Już niemało odpadów tak do Polski trafia – w obecnej sytuacji zjawisko to może znacznie się zaostrzyć" - alarmowała Fundacja Nasza Ziemia.

Resort środowiska reaguje

Jak podaje Portalsamorzadowy.pl, pożary składowisk zaniepokoiły również Ministerstwo Środowiska. Wiceminister Sławomir Mazurek spotkał się kilka dni temu w tej sprawie z wiceszefem MSWiA Jarosławem Zielińskim, a także przedstawicielami straży pożarnej i Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Mazurek nie wykluczył, że pożary mogą być również przypadkami prób pozbywania się odpadów niezgodnie z prawem. Zasugerował, że na składowiskach powinny być instalowany monitoring.

Co powinni zrobić mieszkańcy terenów, na których doszło do pożaru śmieci? "Należy
ograniczyć wietrzenie mieszkań oraz przebywanie na otwartej przestrzeni, zwłaszcza dzieci oraz osób chorych na choroby górnych dróg oddechowych, kobiet w ciąży i osób starszych" - radzi łódzki Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Ten pies uratował małą dziewczynkę z pożaru. Zapłacił za to najwyższą cenę

Więcej o: