Osoby niepełnosprawne i ich opiekunowie zawieszają protest w Sejmie. Spędzili w nim 40 dni

- Zawieszamy protest i wychodzimy z Sejmu - powiedziała jedna z protestujących matek w rozmowie radiem ZET. Niedziela była 40. dniem protestu środowisk w budynku Parlamentu.

- Martwimy się o zdrowie swoich dzieci. Zostaliśmy odcięci od ostatnich mediów. Zamknięto nam dostęp w pokoju dziennikarskim do telewizora -  mówiła Iwona Hartwich, jedna z protestujących matek, w rozmowie z TVN24. Wcześniej protestującym odebrano dostęp do windy i pozostawiono tylko jedną łazienkę, bez prysznica. Ograniczony dostęp do protestujących mieli też dziennikarze. Hartwich podkreślała, że rodzice podjęli decyzję wspólnie, jednomyślnie i bardzo dobrze ją przemyśleli. 

Rzeczy protestujących są przenoszone do namiotu obok Sejmu. Hartwich dodała, że jest to przeprowadzane w sposób "humanitarny", pomagają w tym pracownicy Sejmu, ale nie Straż Marszałkowska. Jak mówiła jedna z liderek protestu, myśl o wyjściu z Sejmu pojawiła się, gdy "zostały poszarpane" przez strażników. - Wtedy wszyscy nas opuścili - pan prezydent, pan premier... - mówiła Hartwich. 

- Jeżeli prezydent podpisuje ustawę, która jest wydmuszką, która nie daje nic dzieciom niewidomym, upośledzonym, z zespołem Downa, autystycznym i ta pomoc jest fikcyjna, to jest nam bardzo przykro. Nie zostaliśmy potraktowani poważnie - dodała. 

Zdecydowało zerwanie rozmów i szarpanina

O przyczynach zawieszenia protestu mówiła też Katarzyna Milewicz, matka dwóch dziewczynek z niepełnosprawnościami, w rozmowie z NaTemat. Tłumaczyła, że rząd przerwał dialog ze strajkującymi, mimo kolejnych propozycji kompromisu. Dodała, że protestujący nie chcą, aby przez nich nie odbył się Sejm Dzieci i Młodzieży i być może w tych okolicznościach jednak zostanie zorganizowany.  

Tak naprawdę wszystko o tym zdecydowało. I to odwrócenie się rządu i zerwanie rozmów, jak i ta szarpanina ze strażą marszałkowską podczas wywieszania plakatu

- mówiła Milewicz. Dodała, że rodziny nie wrócą już do Sejmu. - Będziemy czekali na to, co rząd zrobi w sprawie niepełnosprawnych. Co zrobi przez te kolejne półtora roku rządów - stwierdziła.

Janina Ochojska: "Sława i cześć bohaterom"

TVN24 rozmawiała również z Janiną Ochojską, która w ostatnich dniach była bardzo zaangażowana w protest i chciała sprawować rolę mediatora między protestującymi i rządem.

Rząd nie ma już za wiele do zrobienia. Jest konwencja osób niepełnosprawnych ONZ, którą Polska podpisała. Naszym zadaniem jest doprowadzić do tego, by wszystkie zapisy tej konwencji były spełnione i tego będziemy się nadal domagać. Protestujący wychodzą jako wielcy bohaterowie. Sława i cześć bohaterom! - mówiła Ochojska.