Sąd w Oświęcimiu nie chce zajmować się wypadkiem Szydło. Sprawa może zostać przeniesiona

Oświęcimski sąd rejonowy chce przekazać sprawę wypadku premier Beaty Szydło do Sądu Okręgowego w Krakowie - podaje "Rzeczpospolita". Powodem ma być "szczególna zawiłość i waga sprawy".

Sprawa wypadku premier Beaty Szydło, do którego doszło w lutym 2017 r., może zostać przekazana z Sądu Rejonowego w Oświęcimiu do Sądu Okręgowego w Krakowie - podaje "Rzeczpospolita". Decyzja ma zapaść w czerwcu.

Wniosek o przeniesienie złożył oświęcimski sąd, tłumacząc to "szczególną zawiłością i wagą sprawy". Według rozmówców dziennika powodem może być medialność całego wydarzenia i osoba byłej premier Beaty Szydło, która uczestniczyła w wypadku.

Wypadek premier Beaty Szydło

Prokuratura Okręgowa w Krakowie skierowała w marcu wniosek do sądu o warunkowe umorzenie postępowania w sprawie wypadku rządowej limuzyny w Oświęcimiu.

Prokuratorzy nie zdecydowali się skierować do sądu aktu oskarżenia przeciwko Sebastianowi K. - 21-latkowi podejrzanemu o spowodowanie wypadku. Zamiast tego chcą warunkowego umorzenia na okres próby i wpłacenia nawiązki na rzecz fundacji wspierającej ofiary wypadków. Nie zgadza się z tym mec. Władysław Pociej, obrońca Sebastiana K., którego zdaniem oznaczałoby to uznanie winy 21-latka.

Według prokuratury i biegłych "bezspornie" za wypadek odpowiada Sebastian K., który doprowadził do zderzenia, nie zachowując należytej ostrożności na drodze.

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. Po tym, jak fiat seicento zderzył się z rządową limuzyną, opancerzony pojazd przewożący premier Beatę Szydło odbił na przeciwległy pas i uderzył w drzewo. Poszkodowana została premier oraz dwóch funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Zarzut niemyślnego spowodowania wypadku usłyszał 21- letni kierowca fiata - Sebastian K.

Mija rok od wypadku limuzyny Beaty Szydło. Co ustalili śledczy?

Więcej o: