Traczyk-Stawska odpowiada na zarzuty o manipulowanie nią. "Nikt by nie dał rady. Nawet moja matka"

Wanda Traczyk-Stawska kolejny raz pojawiła się przed Sejmem, by przekazać protestującym pączki. Sama jako uczestniczka Powstania Warszawskiego nosiła pseudonim "Pączek".

- Przywiozłam pączki, bo ja miałam pseudonim "Pączek". Nie mogę tam wejść, ale umówiłam się - powiedziała 91-letnia kombatantka. 

Od razu odpowiedziała na zarzuty o manipulowanie nią, które formułował m.in. marszałek Marek Kuchciński. - Nikt mną nie manipuluje, bo nikt nie dał by rady. Nawet moja rodzona matka. Taki mam piekielny charakter - mówiła. Wyjaśniała, że od lat współpracuje z posłami Michałem Szczerbą i Marcinem Święcickim przy budowie Cmentarza Powstańców Warszawy. 

Po kilku minutach władze Sejmu zdecydowały, że Traczyk-Stawska może wejść do Sejmu. - Jest zgoda na wejście do centrum medialnego - powiedział strażnik. Kombatantka mówiła akurat o swoich działaniach wokół cmentarza i krzyknęła na strażnika, by nie przerywał. 

W prezencie 70-letnia małpka

Traczyk-Stawska przyniosła też do Sejmu pluszową małpkę, Peemka (od PM - pistolet maszynowy), która towarzyszy jej od kapitulacji Powstania, kiedy dostała ją od kolegów z oddziału. Pytana, czy nie żal jej się rozstawać z pamiątką, odparła: 

Bardzo żal byłoby, gdyby nie to, że wiem komu daję. Te dzieciaki uczyłam tyle lat i te matki współpracowały ze mną tyle lat. Stale mam w oczach matkę Andrzeja Motyki, jej twarz, jej oczy. Matka Kuby mi ją bardzo przypomina.

Chwilę później w okolicy wejścia pojawiły się protestujące dziewczynki z niepełnosprawnościami. Tam Traczyk-Stawska wręczyła im pluszaka i pączki. - Pilnujcie tej małpki, bo to jest bardzo ważna małpka. Na niej jest pamięć Powstania Warszawskiego, ale także dużo, dużo całusów - mówiła. 

"To nie o mnie chodzi"

Kombatantka była zapraszana do centrum medialnego, ale nie chciała tam iść. - Ja już wszystko powiedziałam, jestem zmęczona. Mam swoją robotę, którą muszę wykonać. Dotyczy ona Cmentarza Powstańców Warszawy. Trzymajcie się, jesteśmy z wami, a ze mną wszyscy, którzy mają serca i wiedzą, jak trudno jest się takimi dziećmi opiekować - powiedziała na pożegnanie z dziewczynkami. 

Do Traczyk-Stawskiej podeszła kobieta, która oburzała się, że Sejm poniża żołnierza Armii Krajowej. - To nie o mnie chodzi, proszę pani, tylko o matki! Pamiętajcie, że Polska słynie z tego, że ma szacunek do matek i nie wolno ich poniewierać - oburzała się kombatantka. 

Ojciec na wiecu przed Sejmem: Mając w domu osobę z niepełnosprawnością mamy tam zakład pracy

Więcej o: