"Ja dzisiaj umrę, wiem, że to dzisiaj". "Fakt" ujawnia ostatnie chwile życia Igora Stachowiaka

Kolejne informacje na temat Igora Stachowiaka ujrzały światło dzienne. "Fakt" dotarł do notatek policjantów. "Ja dzisiaj umrę" - miał powiedzieć Stachowiak na kilkadziesiąt minut przed śmiercią.

"Fakt" opisuje, że notatka sporządzona przez aspiranta Grzegorza G. powstała 15 maja 2016 roku, w dniu śmierci Igora Stachowiaka. Policjant pojawił się na komisariacie na Starym Mieście we Wrocławiu, gdy zatrzymany Stachowiak był tam od 15 minut.

Asp. G. wskazywał w służbowej notatce, że Stachowiak dziwnie się zachowywał, nie słuchał poleceń funkcjonariuszy. Później G. usłyszał odgłosy szarpaniny, do której doszło, gdy policjanci przenosili Stachowiaka do łazienki na przeszukanie. To właśnie tam doszło do wydarzeń, które zakończyły się śmiercią Stachowiaka.

Aspirant G. zanotował, że użyto wobec Stachowiaka paralizatora, a gdy do tego doszło, miało dojść do takiej sytuacji:

- Ja dzisiaj umrę! - wykrzyczał Stachowiak.
- Każdy z nas kiedyś umrze, jest to gdzieś zapisane - odpowiedział jeden z policjantów.
- Ale ja wiem, że to będzie dzisiaj - odpowiedział Stachowiak.

Według "Faktu" ta notatka nie została wykorzystana przez śledczych, prokuratura miała też nie zainteresować się tym, że spośród 13 kamer na komisariacie, zachowały się nagrania tylko z jednej z nich.

ZOBACZ TEŻ: Policjanci od sprawy Igora Stachowiaka nie będą oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci

TVN24: Stachowiak w 2013 r. został pobity przez policję

W tym tygodniu także w TVN24 (w programie "Superwizjer" TVN dziennikarz Wojciech Bojanowski ujawnił nagrania z kamery umieszczonej na paralizatorze jednego z policjantów) pojawiły się nowe informacje w tej sprawie. Według ustaleń Bojanowskiego Stachowiak miał zatarg z jednym z policjantów, który uczestniczył w torturach na komisariacie w 2016 roku.

- Jeden z policjantów, którzy torturowali Igora Stachowiaka w toalecie, trzy lata wcześniej uczestniczył w interwencji wobec Stachowiaka. Po tym Stachowiak złożył zawiadomienie do prokuratury o pobiciu - mówił na antenie TVN24 reporter Wojciech Bojanowski. Sprawa zakończyła się umorzeniem.

ZOBACZ TEŻ: Igor Stachowiak został pobity przez policję wcześniej? Reporter TVN24 ogłasza nowe informacje

Bojanowski w programie "Fakty po faktach" mówił też, że dokumenty z obdukcji Stachowiaka, które znajdują się w aktach sprawy, są niepełne. Nie ma w nich kartki ze spisanymi obrażeniami na ciele mężczyzny.

Według nowych informacji uzyskanych przez Bojanowskiego, wobec Igora Stachowiaka już wówczas, w 2013 roku, zastosowano paralizator. Reporter dowiedział się o wszystkim z akt sądowych, które właśnie - jak powiedział - zostały mu udostępnione.

 Sprawa śmierci Igora Stachowiaka

Igora Stachowiak 15 maja 2016 r. został zatrzymany przez policję na wrocławskim rynku. 23-latek został przewieziony na komendę. Tam był kilkakrotnie rażony paralizatorem.

Policjanci od sprawy Igora Stachowiaka nie będą oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci, tylko o znęcanie się nad zatrzymanym i przekroczenie uprawnień.

Czekamy na Wasze opinie pod adresem: listydoredakcji@gazeta.pl

Policyjne interwencje będą nagrywane. Polscy funkcjonariusze mają nosić kamery na mundurach