Łódzka poradnia zachęcała do przemocy wobec dzieci? "Czasami trzeba bić mocniej"

Prokuratura zajęła się sprawą broszury, jaką zamieściła poradnia psychologiczno-pedagogiczna w Łodzi. Można było w niej przeczytać m.in., że rodzice czasami "muszą bić dziecko coraz mocniej, by skłonić je do posłuszeństwa".

Sprawę nagłośnił Kamil Nowak, autor bloga BlogOjciec.pl, który o broszurze poradni z łódzkiego Polesia (dzielnica miasta) został zaalarmowany przez czytelników. Na stronie poradni psychologiczno-pedagogicznej pojawiła się broszura zatytułowana "Porady wychowawcze", w której opisywano, że są trzy sposoby na to, by poradzić sobie z trudnymi zachowaniami dzieci: wygaszanie zachowania, nagradzanie i karanie.

Właśnie ten ostatni sposób wzbudził wiele kontrowersji, ponieważ padały tam np. takie stwierdzenia:

Kary konkretne sprowadzają się do umożliwienia rodzicom wyładowania złości. Czasami rodzice muszą bić dziecko coraz mocniej, aby skłonić je do posłuszeństwa. Dla niektórych dzieci przyzwyczajonych do klapsów przestają one stanowić karę. Ważne jest, aby dziecko zrozumiało, że kara jest reakcją na konkretne zachowanie.

Takie porady wywołały oburzenie, zwłaszcza że opisywano tam też konkretne kary, jak np. klapsy, bicie pasem czy potrząsanie, a od poradni zaczęto domagać się wyjaśnień.

Jak opisuje łódzki "Express Ilustrowany" autorka broszury ma ją poprawić oraz uzupełnić w taki sposób, by "nie budziła wątpliwości co do intencji". To jednak nie koniec - sprawą zajęła się także prokuratura, która ma zbadać, czy broszura w wersji opublikowanej pierwotnie nie podżegała do przestępstwa, czyli stosowania przemocy wobec dzieci.

Nie zareagowali na przemoc, dostali burgera po przejściach

Więcej o: