Tak narodowcy zmieniali zdanie o policji podczas marszu. Najpierw brawa, potem "zdrajcy narodu"

Organizowany w niedzielę przez Młodzież Wszechpolską Marsz Powstańców Śląskich w Katowicach był blokowany przez antyfaszystów. Gdy policja usuwała przeciwników marszu, dostawała brawa. Problem pojawił się, gdy prezydent miasta zdecydował o rozwiązaniu marszu.

Środowiska narodowe, w tym Młodzież Wszechpolska, brały w niedzielę udział w Marszu Powstańców Śląskich w Katowicach. Przeciwnicy demonstracji, w tym inicjatywa "Śląskie przeciw faszyzmowi", już wcześniej planowali blokadę marszu.

W pewnym momencie doszło do spotkania obu grup. Przeciwnicy marszu narodowców usiedli na ulicy, by go zablokować. Policja usuwała protestujących z trasy. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

W pewnym momencie jednak prezydent Katowic Marcin Krupa polecił rozwiązać trwające zgromadzenie publiczne organizowane przez Młodzież Wszechpolską. Decyzję motywował względami "zdrowia i bezpieczeństwa mieszkańców".

"Policja, zdrajcy narodu"

Na YouTube pojawiło się nagranie jednego ze świadków niedzielnych wydarzeń, który zwrócił uwagę na okrzyki, które wznosili do policji uczestnicy marszu.

 

Gdy funkcjonariusze usuwali antyfaszystów z trasy, rozlegały się brawa. "Policja wreszcie zareagowała! Nadchodzi, nadchodzi, Marsz Powstańców Śląskich!" - krzyknął z entuzjazmem najprawdopodobniej jeden z organizatorów.

Sytuacja zmieniła się, gdy prezydent Katowic zdecydował o rozwiązaniu marszu, a uczestnicy nie mogli już iść dalej.

"Kogo bronicie? Policja, kogo bronicie? Policja, zdrajcy narodu!" - krzyczeli później uczestnicy.

'Trzeba mieć nie po kolei we łbie'. Pokazaliśmy kombatantom reportaż 'Superwizjera' o polskich neonazistach

Więcej o: