Katastrofa w kopalni Zofiówka. Dwóch górników nie żyje. Nadal szukają reszty uwięzionych

W kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju w sobotę doszło do silnego wstrząsu. Dwóch górników nie żyje, dwóch jest w szpitalu. Trzech górników jest nadal uwięzionych na dole. W niedzielę doszło do wstrząsu wtórnego.

W kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju w sobotę około 11.00 doszło do tąpnięcia. Wstrząs miał siłę około 3,4 stopnia w skali Richtera. O 15:00, gdy poziom metanu spadł, ratownicy mogli wejść do strefy zagrożenia. Ewakuowano dwóch górników. Trafili do szpitala.

W niedzielę rano ratownicy dotarli do jeszcze jednego górnika, ale lekarz stwierdził jego zgon. Po południu prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej podał, że ofiary są dwie. Ratownicy zidentyfikowali ciało drugiego odnalezionego górnika. Pierwszego ciała jeszcze nie zidentyfikowano.

Wstrząs wtórny w niedzielę

Nieznany jest los trzech pozostałych górników, którzy wciąż przebywają pod ziemią. Ekipy ratunkowe cały czas działają w kopalni, ale w niedzielę doszło tam do wstrząsu wtórnego, który wyzwolił pokłady metanu, co utrudnia akcję. Ekipy będą pracować całą noc, by dotrzeć do uwięzionych. 

Dopiero w poniedziałek rano mamy poznać kolejne informacje.

Przedstawiciele JSW podali, że górnicy dosłownie dwie minuty przed 11.00 dzwonili "na górę" z dwóch miejsc. Jest szansa, że albo znajdują się w pobliżu telefonów, albo przemieścili się w wyrobisku. 

Reporter "Dziennika Zachodniego" Bartosz Wojsa ustalił, że wszyscy uwięzieni po tąpnięciu górnicy to młodzi ludzie w wieku od 28 do 38 lat.

Był zakaz prowadzenia prac?

Reporterka TVN24 Olga Bierut dopytywała prezesa JSW, czy to prawda, że w kopalni od 30 kwietnia był zakaz prowadzenia robót w miejscu, gdzie doszło do wybuchu. 

- To jest rejon, w którym były ograniczenia w zakresie prowadzenia prac kombajnowych i były one respektowane - odpowiedział prezes. - Czego dotyczyły te ograniczenia? - dopytywała reporterka. Prezes odpowiedział, że czasu pracy kombajnów.

Po zakończeniu akcji ratunkowej zostanie powołana komisja, która szczegółowo zbada przyczyny wypadku. 

Zakaz spotkania z rodzinami, ale modlitwa się odbyła

Do Jastrzębia Zdroju przyjechał prezydent Andrzej Duda. - Ratownicy będą walczyli do samego końca, są absolutnie pełni determinacji. Natomiast warunki są jakie są - mówił prezydent Andrzej Duda w Jastrzębiu-Zdroju.

Prezes JSW Daniel Ozon powiedział, że psychologowie odradzili kontakt najważniejszych osób w państwie z rodzinami poszkodowanych. Zarówno premier, jak i prezydent według relacji prezesa JSW, chcieli spotkać się z rodzinami poszkodowanych i ofiar.

 

Jak podała Kancelaria Prezydenta, po wizycie w kopalni Andrzej Duda pojechał do szpitala w Jastrzębiu-Zdroju, odwiedzić rannych górników. Spotkanie z nimi odbyło się się bez udziału mediów. W placówce leczonych jest czterech górników - dwaj, którzy wyjechali na powierzchnię krótko po wstrząsie z lekkimi obrażeniami, oraz dwaj, którym w opuszczeniu wyrobiska pomogli w sobotę ratownicy. Trzej górnicy przebywają na oddziale chirurgii urazowo-ortopedycznej, jeden na oddziale okulistycznym.

"Gość Niedzielny" poinformował z kolei, że Andrzej Duda, po spotkaniu w szpitalu, wrócił do kopalni. "Wraz z metropolitą katowickim abp. Wiktorem Skworcem prezydent pomodlił się z rodzinami poszukiwanych pod ziemią górników" - czytamy. Spotkanie potwierdza również reporter "Dziennika Zachodniego".

Więcej o: