Wstrząs w Zofiówce. Nie ma kontaktu z pięcioma górnikami. Premier przyjechał do Jastrzębia-Zdroju

Po wstrząsie w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju pod ziemią zostało uwięzionych siedmiu górników. Dwóch udało się wydobyć na powierzchnię. Akcja ratunkowa trwa.

Do wstrząsu w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju doszło 900 metrów pod ziemią, około godziny 11 w sobotę. Górnicy pracowali przy budowie nowego chodnika. Na dole w rejonie wstrząsu było 11 górników, czterech udało się ewakuować, a z siedmioma kontakt się urwał.

Trudna akcja ratunkowa w kopalni Zofiówka

Akcja ratunkowa była początkowo niemożliwa przez bardzo wysokie stężenie metanu (56-58 proc.). Stężenie to w końcu nieco spadło i po południu ekipie ratunkowej udało się wyruszyć z położonej na dole bazy do uwięzionych górników. Baza jest położona około 1300 metrów od miejsca, w którym doszło do wstrząsu - opisywała rzeczniczka Jastrzębskiej Spółki Węglowej Katarzyna Jabłońska-Bajer.

Co z uwięzionymi górnikami?

Po godzinie 16.00 ratownikom udało się nawiązać kontakt z dwoma pracownikami. Dwaj górnicy zostali poszkodowani, chociaż byli oni najbardziej oddaleni od miejsca wstrząsu. Przed godz. 18.00 ratownicy wyprowadzili ich na powierzchnię. Z informacji prezesa JSW wynika, że górnicy wyszli o własnych siłach, a ich obrażenia nie są poważne.

Z pozostałymi pięcioma górnikami nie ma na razie kontaktu. W sobotę ok. godz. 23.00 reporterka TVP Info, która jest w Jastrzębiu-Zdroju, podała informację, że ratownicy zauważyli jednego z uwięzionych górników, ale akcja ratunkowa musiała zostać przerwana ze względu na brak tlenu. Ekipa ma wkrótce wrócić po tego pracownika kopalni. Jego stan na razie nie jest znany. Wiadomo, że jest przygnieciony kopalnianą konstrukcją, nie daje znaku życia.

Wiceprezes JSW do spraw technicznych Tomasz Śledź mówił, że zlokalizowany górnik nie daje żadnych znaków życia. - Dokładnie nie możemy stwierdzić, czy on nie żyje, musimy go wyciągnąć - zastrzegł. Kontaktu nie ma także z pozostałymi górnikami. Jak podkreślił, ekipy ratunkowe dostały polecenie, by poprzez rurociąg starać się przekazać sygnały, które mogą odczytać górnicy. Na razie jednak nie ma odpowiedzi.

Wstrząs był wyjątkowo silny

Jak podkreślała rzeczniczka jastrzębskiej spółki, "nigdy w historii kopani nie było wstrząsu o takiej sile".

Jastrzębie Zdrój. Rzeczniczka jastrzębskiej spółki przed kopalnią ZofiówkaJastrzębie Zdrój. Rzeczniczka jastrzębskiej spółki przed kopalnią Zofiówka Fot. Dominik Gajda / Agencja Gazeta

Jak podał "Dziennik Zachodni", wstrząs miał siłę około 4 stopni w skali Richtera. Drgania miały być odczuwalne nawet w blokach przy ulicy Pomorskiej w Jastrzębiu-Zdroju, czyli około 5 kilometrów od kopalni. 

Na terenie kopalni Zofiówka zebrał się sztab kryzysowy. Dla rodzin górników przygotowano specjalne miejsce, gdzie będą mogli też skorzystać z pomocy psychoterapeuty. W całej kopalni pracowało w sobotę rano 250 górników. 

Mateusz Morawiecki już w Jastrzębiu-Zdroju

Do kopalni Zofiówka udał się premier Mateusz Morawiecki. Morawiecki mówił na spotkaniu z mieszkańcami mazowieckiego Garwolina, że jest na bieżąco informowany o sytuacji. Na Śląsk dotarł wieczorem.

- W tej chwili najważniejsza jest akcja ratunkowa i życie pięciu górników, którzy tam zostali. Pracuje 12 ekip ratunkowych - relacjonował później w wypowiedzi dla mediów Morawiecki. - Mamy ogromną nadzieję, że akcja ratunkowa będzie zakończona powodzeniem - stwierdził premier i zapewnił, że odebrał meldunku dot. akcji. - Zapewniam, że rząd robi wszystko, że zaangażowaliśmy wszystkie środki, by doprowadzić do odnalezienia tych pięciu górników - podkreślał. 

Zobacz też: Mateusz Morawiecki na spotkaniu w Garwolinie zastępował chorego Jarosława Kaczyńskiego >>>

Więcej o: