Myśleli, że mają sprytny sposób na wykiwanie policji. Nic z tego. Wpadła dwójka włamywaczy

Jak uchronić się przed czujnym okiem sprawiedliwości? Niektórzy wybierają parasol. Jak pokazuje jednak przykład dwóch włamywaczy z Warszawy - bezskutecznie.

Sprawa opisana przez stołeczną policję sięga jeszcze połowy marca tego roku. Wtedy do funkcjonariuszy zgłosiła się mieszkanka ul. Śniegockiej, która wracając do domu spłoszyła złodziei, którzy włamali się do jej lokalu. Mimo tego, że ci umykali w pośpiechu, udało im się zrabować biżuterię oraz pieniądze o łącznej wartości około 20 tys. zł.

Włamywacze byli na tyle pomysłowi, że zdając sobie sprawę z monitoringu w budynku, wchodzili do niego z otwartymi parasolkami. Uciekając z niego już parasolek nie mieli. Policjanci zaczęli więc przesłuchiwać świadków i ustalać, kto może być odpowiedzialny za przestępstwo.

Włamywacze z parasolkami w WarszawieWłamywacze z parasolkami w Warszawie policja.pl

Po dwóch tygodniach funkcjonariusze ze Śródmieścia zatrzymali pierwszego z podejrzanych, 36-letniego Marcina G., który usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Teraz, na początku maja, stróżom prawa udało się ująć także drugiego z włamywaczy: 36-letniego Bartosza S., który usłyszał takie same zarzuty.

Obydwu mężczyznom grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Więcej o: