Rutkowski ogłosił, że chce pomóc w sprawie Alfiego Evansa. "Jesteśmy już w Liverpoolu"

Krzysztof Rutkowski postanowił włączyć się w sprawę Alfiego Evansa. Twierdzi, że dzisiaj z ekipą agentów dotarł do Liverpoolu. W rozmowie z Gazeta.pl zapewnia, że o pomoc bezpośrednio poprosił go ojciec 2-latka.

Były detektyw Krzysztof Rutkowski jest słynny z udziału w głośnych medialnie sprawach. Ostatnio zaangażował się w badanie okoliczności śmierci Magdaleny Żuk, wcześniej - w sprawę zaginięcia Ewy Tylman.

Skuteczność jego działań bywa dyskusyjna. Czytaj więcej: Był 'polskim Jamesem Bondem', teraz nie ma licencji i zalicza wpadki. Najgłośniejsze sprawy Krzysztofa Rutkowskiego >>>

Krzysztof Rutkowski chce zabrać Alfiego Evansa

Teraz postanowił zająć się Alfie'm Evansem, dwulatkiem, o którym od kilku dni mówi cały świat. - Jesteśmy na miejscu, w Liverpoolu. Poleciały dwie ekipy, jedna na kołach, druga w powietrzu. Obecnie czekamy na spływ informacji - mówi w rozmowie z nami Krzysztof Rutkowski. Jaki jest jego cel? - pytamy. Transport chłopca do Watykanu.

Eksdetektyw przekonuje, że to nie jest jego inicjatywa, tylko Toma Evansa, ojca dwulatka, który poprosił Rutkowskiego o pomoc. - Ojciec rozmawiał bezpośrednio ze mną - zapewnia. - Jego prośba polega na rozwiązaniu problemu, który jest niemały, ponieważ władze brytyjskie zachowują się w sposób zupełnie niehumanitarny, wbrew zasadom moralności i logiki, nawet medycznej - mówi Krzysztof Rutkowski. - Okazało się, że dziecko, które miało umrzeć po odłączeniu od maszyny, żyje i ma się całkiem nieźle, a sąd zdecydował, że ma zakaz opuszczania kraju - dodaje.

Rutkowski: Pokrywamy koszty akcji

W całej akcji udział bierze sześcioosobowa ekipa. Rutkowski twierdzi, że obecnie trwają przygotowania techniczne. Akcja jest obarczona ryzykiem z powodu stanu zdrowia chłopca. - Jeżeli doszłoby do przetransportowania dziecka, musiałoby się to odbyć zgodnie ze sztuką medyczną. Cała akcja odbyłaby się z udziałem lekarza. Wszystko przygotowujemy od strony technicznej - mówi i zaznacza, że działania finansuje jego agencja.

Na pytanie, czy spodziewa się problemów ze strony brytyjskich służb mówi: - Problemy już się zdarzyły. Rodzina (Alfiego Evansa - red.), która przyjechała po naszych ludzi na lotnisko, została zatrzymana przez policję. To są bardzo dziwne zachowania - opisuje, zaznaczając przy tym, że wszystkie działania będą odbywały się "zgodnie z prawem".

Tom Evans chce zabrać syna do domu

Tymczasem w mediach społecznościowych pojawia się wiele sceptycznych głosów, co do akcji Rutkowskiego. Wersja, że byłego detektywa z Polski ściągnął sam ojciec Alfiego Evansa stoi w sprzeczności z tym, co Tom Evans mówił podczas czwartkowej konferencji. -  Nie pozwolono nam pojechać do Włoch. Moglibyśmy zabrać go dalej, ale czy to byłoby słuszne? - powiedział dziennikarzom i poinformował, że chce zabrać chłopca do domu.

Kim jest Alfie Evans?

Przypomnijmy, że Alfie Evans przebywa w szpitalu dziecięcym Alder Hey w Liverpoolu od 2016 roku. W poniedziałek został odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Rodzice chorego 2-latka twierdzili, że Alfie Evans po odłączeniu aparatury oddychał sam i chcieli, by trafił na leczenie do Włoch. Pomoc deklarował sam papież Franciszek.

W środę sąd apelacyjny w Wielkiej Brytanii podtrzymał decyzję w sprawie 2-letniego Alfiego Evansa. Wbrew rodzicom orzekł, że nie może zostać przewieziony do rzymskiego szpitala Dzieciątka Jezus.

Informacje o chorym chłopcu budzą wiele emocji na całym świecie. Pojawiły się nawet wezwania do szturmu na szpital. Tymczasem lekarze nie mają wątpliwości - dziecko, chociaż wygląda normalnie - nie może zostać uratowane. Alfie Evans: na co choruje chłopiec >>>

Ojciec na wiecu przed Sejmem: Mając w domu osobę z niepełnosprawnością mamy tam zakład pracy