"Rzeczpospolita" uderza w Kurskiego. Prezes TVP ostrzega: "Z kłamcami spotkam w sądzie"

Dziennik "Rzeczpospolita" twierdzi, że podczas konkursu na szefa TVP we wrześniu 2016 roku mogło dojść do nieprawidłowości. Zdaniem redakcji, Jacek Kurski mógł zostać wybrany nielegalnie. Polityk odpowiada: "Rzeczpospolita" znowu kłamie.

"Rzeczpospolita znowu kłamie" - tak dzisiejszy artykuł dziennika skomentował na swoim Twitterze Jacek Kurski, dodając, że "z kłamcami spotka się w sądzie". Chodzi o tekst Wiktora Ferfeckiego, w którym dziennikarz zarzuca "poświadczenie nieprawdy i złamanie regulaminu" podczas wyborów prezesa TVP

Ale od początku - termin składania dokumentów w zorganizowanym przez Radę Mediów Narodowych konkursie na prezesa TVP minął 15 września 2016 roku o godzinie 16. Jak pisze Wiktor Ferfecki z „Rzeczpospolitej”, kilkanaście minut po tym terminie pracownica Wydziału Podawczego Sejmu podstemplowała niewielką kopertę, którą wcześniej otrzymała od asystenta Jacka Kurskiego. Następnie stempel złożyła na drugiej, większej kopercie. Obie wtedy były puste - twierdzi dziennikarz.

Jacek Kurski wybrany na prezesa TVP nielegalnie?

Zdaniem „Rzeczpospolitej”, podczas konkursu mogło dojść do poświadczenia nieprawdy i złamania regulaminu. Wedle jego zapisów, pisemne zgłoszenie należało złożyć w zaklejonej kopercie najpóźniej do 15 września 2016 roku do godziny 16. Inny zapis regulaminu brzmiał: „odrzuceniu podlegają oferty (…) złożone po wyznaczonym terminie”.

Dziennik opisywał tę sprawę jeszcze w 2016 roku, m.in. to, że prokuratura odmówiła wtedy wszczęcia dochodzenia w tej sprawie. Zdaniem śledczych, do poświadczenia nieprawdy nie doszło, gdyż na stemplu była odpowiednia data (15 września 2016), a nie godzina wpłynięcia dokumentów.

Jednak jak pisze Ferfecki, na kopertach pozostałych kandydatów godzinę zapisano długopisem. Zdaniem dziennikarza, kandydatura Jacka Kurskiego miała zostać złożona dopiero po godzinie 16:20.

Prokuratura ponownie zbada sprawę konkursu na prezesa TVP

Warszawski Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w marcu br. uchylił decyzję prokuratury. Z zeznań nowych świadków, którzy obserwowali wydarzenia w Wydziale Podawczym dzięki oszklonemu wejściu wynika, że pracownica podstemplowała puste koperty.

Zdaniem świadka, do którego miała dotrzeć „Rzeczpospolita”, w urzędzie panowała „nerwówka”. W rozmowie z gazetą relacjonował, że po godzinie 16 urzędniczka wyszła na zewnątrz, by zatelefonować. Jego zdaniem jeden z dokumentów, który trafił do koperty, został podpisany nie przez Jacka Kurskiego, ale przez jego asystenta, który podobno nie miał prawa tego zrobić.

Zdaniem „Rzeczpospolitej” mogło dojść do podrobienia podpisu oraz do cofnięcia zegara widocznego na nagraniach z monitoringu - Kancelaria Sejmu przekazała śledczym nagranie z jednej kamery, mimo że Wydział Podawczy monitoruje kilka. Przez to nie można było porównać zegarów z różnych kamer. M.in. dlatego sąd uchylił decyzję prokuratury. Zdaniem sędziego, śledczy powinni zapoznać się ze wszystkimi dostępnymi nagraniami z tego dnia oraz przesłuchać nowych świadków.

Rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej Łukasz Łapczyński w rozmowie z dziennikiem powiedział, że informacje zostaną udzielone dopiero po przeprowadzeniu czynności dowodowych.

TVP: wybór zgodny z procedurami

TVP w odpowiedzi na tekst Rzeczpospolitej rozesłała do mediów oświadczenie. Można z nim przeczytać, że "wybór Prezesa Zarządu Spółki odbył się zgodnie z procedurami i jest prawomocny".

"Ich prawidłowość  została potwierdzona przez Radę Mediów Narodowych i Kancelarię Sejmu, a co do wątpliwości zgłaszanych przez kandydatów, którzy nie mogą pogodzić się z porażką, wypowiedziała się już prokuratura" - czytamy w tekście.

"Tzw. nowe medialne ustalenia wpisują się w trend podważania prawomocnego wyboru i kwestionowania decyzji Rady Mediów Narodowych. Dodatkowo przedstawione w artykule informacje nie są zgodne z faktycznym przebiegiem zdarzeń i odbiegają od rzeczywistości" - dodaje TVP.

Krótka pamięć Magdaleny Ogórek. Twierdzi, że nigdy nie miała nic wspólnego z SLD

Więcej o: