NIK ocenia jedzenie w szpitalach: szkodliwe dla zdrowia. Inspektorzy znaleźli insekty w ziemniakach

Jakość jedzenia w szpitalach nie poprawiła się od 2008 roku - alarmuje NIK. Raport na temat żywienia w szpitalach w latach 2015-2017 informuje, że szpitalne posiłki nie przyśpieszają kuracji pacjentów, a wręcz im szkodzą. Złej jakości, za mało odżywcze i przygotowywane w niewłaściwych warunkach - to główne oskarżenia przeciwko szpitalnej diecie.

Jedzenie w szpitalach nigdy nie cieszyło się dobrą renomą. Jednak ostatnie badania pokazały to, czego nie widać gołym okiem – w posiłkach szpitalnych wyraźnie brakuje składników, które są kluczowe dla zdrowia pacjenta, w tym witaminy E, B1, C i minerałów takich jak wapń, żelazo i magnez. W posiłkach jest za dużo soli i witaminy A, która w nadmiarze może być toksyczna dla wątroby. Niewłaściwa wartość odżywcza posiłków została stwierdzona w każdym szpitalu.

Jedzenie w szpitalach – wątpliwa jakość

NIK skontrolowało dziesięć szpitali prowadzących własną kuchnię i dziesięć korzystających z cateringu. Analizy wykazały, że do przygotowania posiłków stosowano produkty najgorszej jakości. Na talerzach pacjentów notorycznie lądowały wędliny ze śladową ilością mięsa i MOM-em, ryby w konserwach poławiane z zanieczyszczonych rejonów, oraz zamienniki udające prawdziwe masło i ser. To wszystko okraszone konserwantami i wzmacniaczami smaku. W ogólnej diecie szpitalnej stwierdzono zbyt małą ilość warzyw, owoców, przetworów mlecznych i ryb morskich, za to za dużo mięsa czerwonego i wędlin. Wartość kaloryczna jadłospisu często nie była adekwatna do deklaracji szpitala.

Czym grozi jedzenie w szpitalach?

NIK stwierdziło, że jedzenie w szpitalach może powodować niedobory składników odżywczych. Wskazuje też, czym to grozi. Brak odpowiedniej ilości to zaburzenia pracy serca i układu nerwowego. Zbyt mała ilość wapnia prowadzi do schorzeń kośćca, a niedobór żelaza powoduje niedokrwistość i niedotlenienie. Najmniej w posiłkach było witaminy C, która powszechnie znana jest z prozdrowotnego działania. W części szpitali w ogóle nie zatrudniano dietetyka.

Takie jedzenie serwują w szpitalach za granicą. Można tylko pozazdrościć >>>

Skandaliczne warunki

Kontrola NIK wykazała również, że w połowie badanych placówek miejsce przygotowywania posiłków, a także stan naczyń gastronomicznych, nie spełniają podstawowych wymagań w zakresie higieny. W pomieszczeniach panuje nadmierna wilgoć, nie są one odnawiane, ani czyszczone na bieżąco. Ponadto inspektorzy wykryli insekty w dwóch szpitalach – raz w miejscu przyjmowania posiłków, a za drugim razem w kotle warzelnym, gdzie gotowano ziemniaki na obiad.