Festiwal żenady na spotkaniu IPN z mieszkańcami. "Proszę pana, pan kłamie. Łże jak pies!"

Przerywanie uczestnikom spotkania, także śpiewem radzieckich piosenek, krzyki, a na koniec nazwanie mieszkańców "wyjątkową swołoczą". To wszystko zrobił jeden pracownik IPN - Piotr Szubarczyk związany z gdańskim oddziałem Instytutu. Poszło o zastrzeżenia jednego z mieszkańców co do budowy pomnika "Żołnierzy Wyklętych".

Sobotnie konsultacje w sprawie pomnika "Żołnierzy Wyklętych" w Czarnem (woj. pomorskie) zakończyły się niemałą awanturą. Przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej pojawili się w tej miejscowości, by przedstawić informacje na temat pomnika. Do kłótni doszło, jak opisuje lokalny portal czarne.naszemiasto.pl, gdy Benedykt Lipski, uczestnik spotkania (emerytowany historyk, były przewodniczący Rady Miejskiej w Czarnem), zaczął wyrażać swoje wątpliwości co do honorowania niektórych "Wyklętych".

Jako przykład Lipski podawał m.in. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę", którego oskarża się o zbrodnie przeciwko ludności cywilnej. Na nagraniu udostępnionym na YouTube można usłyszeć i zobaczyć, jak zachowywał się jeden z pracowników Piotr Szubarczyk, pracownik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku, który zajmuje się właśnie tematyką "Żołnierzy Wyklętych".

 

Śpiewy Szubarczyka

- Czy pan ten rozkaz czytał? Proszę pana, co to za głupoty pan opowiada. Niech pan przeczyta rozkaz, albo niech pan się przymknie. Pan łże! Łże jak pies! Generał Okulicki nie powiedział, że nie należy rozlewać bratniej krwi! Panie, przeczytaj pan ten rozkaz do cholery! - krzyczał na nauczyciela Szubarczyk.

- Tak, jak pan bazuje na literaturze - zaczął nieśmiało odpowiadać Błaszkiewicz, a wtedy pracownik IPN zaczął... śpiewać "Świętą wojnę", radziecką pieśń z drugiej wojny światowej. Szubarczyk rzucił jeszcze w stronę mężczyzny sugestię, że na pewno zna tę pieśń i w przeszłości ją śpiewał.

"Doskonale się czuję!"

Jeden z uczestników spotkania zwrócił uwagę Szubarczykowi, mówiąc, że jest oburzony "stosunkiem do tego człowieka". Później było tylko gorzej. Lipski źle odczytał nazwisko Szendzielarza, na co Szubarczyk szybko zaczął go poprawiać krzycząc, zrobili to także jego koledzy z IPN.

- Trochę kultury, człowieku! - odparował emerytowany nauczyciel, a wtedy ze strony stołu znów słychać było krzyki. - Czy pan się dobrze czuje? - zapytał inny z uczestników. - Doskonale się czuję! - wykrzyczał Szubarczyk. Pracownik IPN podczas swojego płomiennego wystąpienia znalazł też chwilę, by stwierdzić, że Żydzi nie byli dla Polaków „bratnią krwią”.

Po całym spotkaniu pracownik IPN - o czym informuje Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych - zamieścił też wpis, w którym określił mieszkańców Czarnego "wyjątkową swołoczą", "tchórzliwymi kanaliami". Zakończył go stwierdzeniem "je*** was pies". W związku z zachowaniem OMZRiK składa skargę na Szubarczyka do prezesa IPN.

IPN o Szubarczyku

Oddział IPN w Gdańsku, gdzie zatrudniony jest Szubarczyk, wydał komunikat w tej sprawie:

W związku z sytuacją zaistniałą w sobotę 7 kwietnia 2018 r., podczas pomnikowej publicznej dyskusji w miejscowości Czarne – władze Oddziału IPN w Gdańsku podjęły decyzję o wszczęciu postępowania wyjaśniającego, w tym w szczególności przyczyn i powodów zachowania pracownika Oddziału pana Piotra Szubarczyka.

Kim byli Żołnierze Wyklęci?