W niedzielę około godz. 11 w miejscowości Michalczowa (gm. Łososina Dolna, woj. małopolskie) osobowe audi uderzyło w barierkę ochronną okalającą szkołę podstawową i przydrożną kapliczkę. Okazało się, że kierujący nim mężczyzna o własnych siłach wyszedł z auta i postanowił uciec z miejsca wypadku.
Całej sytuacji przypatrywał się przypadkowy przechodzień i nie pozostał obojętnym. Ruszył za kierowcą w pościg, który zakończył się dopiero po pokonaniu dwóch kilometrów. W międzyczasie do "cywila" dołączył funkcjonariusz policji.
Po przebadaniu kierowcy alkomatem okazało się, że 35-latek miał 2,7 promila alkoholu. Dodatkowo - nie posiadał prawa jazdy. Teraz mężczyźnie grozi do dwóch lat pozbawienia wolności, możliwe też, że w ciągu kolejnych 15 lat nie będzie mógł podejść do egzaminu na prawo jazdy.
- Nawet nie chcę myśleć, jak to się mogło skończyć, jakby dzisiaj msza się nie przedłużyła. (...) Jezu miłosierny, przecież tu byłaby prawdziwa masakra - powiedziała serwisowi sadeczanin.info mieszkanka Michalczowej. Zdaniem parafian, to właśnie dzięki wydłużonej mszy nikt nie ucierpiał w wypadku.