Dentobusy za 24 mln zł miały od wiosny pomagać dzieciom. Ale lekarze punktują problemy

W woj. lubelskim żaden stomatolog nie zgłosił się do obsługi dentobusa. Projekt ministerstwa miał pomóc szczególnie dzieciom z mniejszych miejscowości. Ale koszty, zgody i możliwości dentobusów zniechęcają stomatologów.

- To początek walki z próchnicą u dzieci, którą będziemy realizować także w najmniejszych miejscowościach i najmniejszych szkołach - mówił w styczniu ówczesny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. 16 specjalnie wyposażonych samochodów - po jednym na województwo - ma służyć jako mobilne gabinety dentystyczne. 

Resort zdrowia zamawiał autobusy w ekspresowym tempie, by już wiosną zaczęły one pracę. Dostarczono je na czas, jednak już po tym pojawiły się problemy. Tylko nieliczni stomatolodzy zgłosili się do pracy w mobilnych gabinetach, a w niektórych województwach chętnych nie było wcale - poinformowała jako pierwsza "Gazeta Wyborcza".

Zachodniopomorski NFZ z powodu braku chętnych przedłużył termin konkursu. W woj. lubelskim nie zgłosił się żaden chętny i konkursy trzeba było rozpisać od nowa - opisuje "Kurier Lubuski".

Dentobusy kosztowne i niepraktyczne?

Dlaczego wśród setek dentystów na Lubelszczyźnie nie znalazł się ani jeden chętny do pracy w dentobusie? Jacek Barański, szef komisji stomatologicznej w Lubelskiej Izbie Lekarskiej tłumaczył "Kurierowi", że chodzi m.in. o dodatkowe koszty. Poza wydatkami związanymi z prowadzeniem gabinetu, dochodzą koszty eksploatacji samochodu, od benzyny, przez ubezpieczenia aż po pensję kierowcy z stosownymi uprawnieniami.

Gazeta zwraca uwagę, że są dyrektorzy szkół, którzy widzą zapotrzebowanie na mobilny gabinet. Jednak lekarze przekonują, że to wcale nie najlepsze rozwiązanie m.in. ze względu na koszty.

Stomatolog Jan Zuchowski zauważył inny problem z mobilnymi gabinetami. Jak pisze na stronie gdańskiej Okręgowej Izby Lekarskiej, nowoczesna stomatologia opiera się przede wszystkim na regeneracji tkanek. Lekarz, jako przykład podaje leczenie kanałowe, które zajmuje czas i wymaga więcej niż jednej wizyty. W zależności od tego, co i jak się leczy, potrzebne jest od kilku tygodni do nawet pięciu miesięcy.

Regeneracja tkanek jest procesem fizjologicznie indywidualnym, na pewno niemożliwym do osiągnięcia podczas jednej wizyty w ciągu jednego dnia w Dentobusie. Podczas jednej wizyty jest natomiast możliwa tylko mechaniczna wymiana materiałów w zębach

- pisze lekarz. Ustalony wcześniej harmonogram mógłby uniemożliwić takie leczenie.

Zuchowski - podobnie jak Barański - zwraca uwagę na koszty całego programu. "Skoro jeden dentobus kosztuje 1,5 mln zł, to za tę sumę (po 100 tys.) można wyposażyć kompletnie 15 gabinetów, a w całej Polsce: 15 × 16 = 240 nowoczesnych gabinetów" - podkreśla. Jego zdaniem takie gabinety mogłoby być otwarte co drugi dzień przez cały rok, co pozwalałoby na długotrwałe leczenie. "Dojeżdżać mogą lekarze, sam dojeżdżałem" - pisze stomatolog

Jak dostać zgodę na leczenie?

Kolejnym problemem, podnoszonym przez środowisko, jest kwestia zgody na leczenie dziecka. Ostatnio konferencja stomatologów apelowała do ministerstwa o stworzenie wzoru zgody na leczenie pacjentów w dentobusach - podaje serwis branżowy www.infodent24.pl.

Przeprowadzenie badań czy zabiegów u dzieci wymaga zgody rodzica. O ile w przypadku zbadania ucznia może wystarczyć zgoda ogólna, wydana przed wizytą, to jeśli chodzi np. o usunięcie zęba - potrzebna jest konkretna zgoda na taki zabieg. A kiedy dentobus przyjedzie do szkoły w godzinach lekcji na miejscu najpewniej nie będzie rodzica, który może wyrazić taką zgodę. Zaczynając leczenie bez tego, dentysta naraża się na kłopoty prawne. 

Problemy do przewidzenia

Takie kłopoty nie są dla specjalistów zaskoczeniem. Już we wrześniu, jeszcze zanim rozstrzygnięto przetarg na dentobusy, ostrzegał przed nimi Radosław Lubczyk - poseł Nowoczesnej i stomatolog z zawodu.

W rozmowie z serwisem szczecinek.com mówił, że cieszy się projektu objazdowych gabinetów, ale widzi potencjalne problemu. Stawiał pytania właśnie o kwestie kontraktowania kosztów dentobusów oraz zakres usług - czy będzie to tylko profilaktyka, czy leczenie; czy nie skończy się tak, że stomatolog z dentobusa i tak odeśle dziecko na zabieg do innego gabinetu.

Spodziewał się także, że nie będzie chętnych do pracy w takich gabinetach. - Rynek jest taki, że może być trudno znaleźć dentystów do tych dentobusów - mówił.

Więcej o: