Do tej pory Miejski Szpital im. Strusia w Poznaniu, w którym mężczyzna leży na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej, nie zgadzał się na przesłuchanie podejrzanego ze względu na to, że podawano mu silne środki przeciwbólowe.
Śledczy zabezpieczyli cały gruz po wybuchu kamienicy w Poznaniu. Szukają narzędzia zbrodni
Rzecznik szpitala Stanisław Rusek mówił, że decyzję zmieniono po przeprowadzeniu badań toksykologicznych oraz po badaniu biegłych psychiatrów. - Lekarze orzekli, że nie ma medycznych przesłanek uniemożliwiających przekazanie pacjenta prokuraturze - podkreślił rzecznik.
Wiadomo już, że Tomasz J. zostanie przesłuchany i usłyszy zarzuty. Jakie - tego prokuratura na razie nie ujawnia. Według nieoficjalnych informacji, mężczyzna przed wybuchem zabił w kamienicy żonę. Po zabójstwie miał obciąć jej głowę, a następnie rozszczelnić i podpalić instalację gazową. Eksplozja z kolei miała zatrzeć ślady popełnionej wcześniej zbrodni.
Psychiatrzy przebadali Tomasza J. w poniedziałek po południu. Mężczyzna oddycha już samodzielnie. Może się sam poruszać i jego stan się poprawia. Na razie nie wiadomo, czy prokuratura już dziś postawi Tomaszowi J. zarzuty. Decyzja o ich przedstawieniu zapadła przed kilkoma dniami.
Mężczyzny cały czas w szpitalu pilnują policjanci. Jak wyjaśnił mł. insp. Andrzej Borowiak, mężczyzna formalnie jest osobą zatrzymaną: - Został mu wręczony protokół zatrzymania jako osoby podejrzanej. Od tego momentu jest 48 godzin na jego przesłuchanie, ogłoszenie zarzutów i złożenie ewentualnie wniosku o areszt.
Pod gruzami kamienicy strażacy znaleźli ciała pięciu osób, w tym żony Tomasza J.