Wygraną pani Marii "pożera" inflacja. Kupi dużo mniej, niż poprzedni zwycięzca "Milionerów"

Pani Maria Romanek zgarnęła, jako druga osoba w historii, milion w "Milionerach". Choć jest się z czego cieszyć, nad wygraną ciąży widmo inflacji, która "pożarła" część jej pieniędzy, w porównaniu do wygranej z 2010 roku.

Maria Romanek jest drugą osobą, której udało się wygrać milion w "Milionerach". Wcześniej udało się to Krzysztofowi Wójcikowi ze Szczecina - w marcu 2010 roku.

Obie te wygrane pod lupę wziął portal money.pl, który wyliczył, że "milion milionowi nierówny". Po prostu część wygranej Marii Romanek zjada inflacja, przez co jej wygrana pozwoli jej - w praktyce - na o wiele mniejsze zakupy.

Inflacja a wygrana Marii Romanek

Milion w marcu 2018 roku jest wart tyle, co 888 tysięcy złotych w marcu osiem lat wcześniej. "Średnie ceny poszły w górę o prawie 13 proc. Nie wszystko jednak drożało w tym samym tempie, a niektóre rzeczy nawet potaniały" - czytamy na money.pl.

ZOBACZ TEŻ: Wygrana Marii Romanek w "Milionerach". Tak odpowiadała na ostatnie pytania!>>>

Spore straty na wygranej pani Maria Romanek poniosłaby, gdyby postanowiła "zainwestować" w masło. Jej wygrana, w porównaniu do tej z 2010 roku, pozwoliłaby na zakup o 102 tys. kostek masła (200-gramowych) mniej. To samo tyczy się jabłek (o 198 ton mniej), jajek (794 tys. mniej), czy oleju napędowego (o 28 ton mniej).

Wygrana w "Milionerach" to 884 telewizory

Żeby jednak nie było tak pesymistycznie, na trzech produktach pani Maria Romanek zyskuje: za "swój milion" mogłaby kupić na przykład 885 ton ziemniaków (więcej o 52 tony niż w 2010 roku), 884 telewizory (o 362 więcej) i 382 tony cukru (o 2,9 tony więcej).

Więcej o: