"Oczywisty absurd, od Honolulu po Reykjavik". Warzecha o pozwie RDI wobec dziennika Pagina12

Nowelizacja ustawy o IPN jest zamrożona, czy też można stosować jej zapisy? Pozew wobec Pagina12 sprawił, że takie pytania stawiają sobie kolejne osoby. Łukasz Warzecha na łamach "Do Rzeczy" wskazuje, że działania RDI są po prostu "dziwne".

Sprawa dotyczy pozwu Fundacji Reduty Dobrego Imienia przeciwko argentyńskiemu dziennikowi internetowemu Pagina12. Fundacja mówi, że skorzystała ze znowelizowanej ustawy o IPN, a sam pozew jest pozwem cywilnym (dotychczas ustawę o IPN kojarzono głównie z prawem karnym - red.). RDI nazwała działania dziennika manipulacją, działaniem na szkodę narodu polskiego i naruszeniem dobrego imienia polskich żołnierzy.

Chodzi o tekst autorstwa Federico Pavlovsky'iego, który ukazał się w centrolewicowym dzienniku 18 grudnia ubiegłego roku. Wykorzystana fotografia została wykonana przez UB. Jest to pośmiertne zdjęcie grupy żołnierzy z oddziału Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" poległych 25 lutego 1950 roku.

Warzecha: Dziwny pozew

Na łamach poniedziałkowego "Do Rzeczy" Łukasz Warzecha w tekście "Dziwny pozew Reduty Dobrego Imienia" wskazuje, że nowelizacja ustawy o IPN rzeczywiście wprowadziła element prawa cywilnego w słynnym już art. 53 (dokładnie art. 53o) i przywołuje jego fragment:

"Do ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego odpowiednie zastosowanie mają przepisy ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny o ochronie dóbr osobistych. Powództwo o ochronę dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej lub Narodu Polskiego może wytoczyć organizacja pozarządowa w zakresie swoich zadań statutowych. Odszkodowanie lub zadośćuczynienie przysługują Skarbowi Państwa".

"Oczywisty absurd"

Ta zmiana sprawia, że w świetle przepisów wprowadzanych przez nowelizację ustawy o IPN (wciąż czekamy na decyzję TK w tej sprawie), można stosować kodeks cywilny jako instrument ochrony "dóbr osobistych" narodu, co dotychczas nie było możliwe. To sprawia, że można pozwać praktycznie wszystko, ale do polskiego sądu, a nie do sądu właściwego dla miejsca, w którym doszło do wykroczenia.

"To tak, jakbyśmy ogłosili, że nasz kodeks cywilny w tej akurat sprawie ma wiązać wszystkich na świecie, od Honolulu, przez Kinszasę, po Reykjavik. To oczywisty absurd, ponieważ Polska nie ma absolutnie żadnych sposobów, aby wymusić na zagranicznych podmiotach honorowanie polskiego pozwu, a tym bardziej orzeczenia polskiego sądu" - stwierdza Warzecha.

Wątpliwości publicysty budzi też sama treść pozwu, w którym pada stwierdzenie, że redakcja Pagina12 "bezrefleksyjnie i celowo połączyła dwa okresy historyczne". W jego ocenie takie dwa wyjaśnienia nie mogą występować "obok siebie", ponieważ redakcja mogła albo "bezrefleksyjnie" podpiąć zdjęcie, albo zrobić to "celowo". "To wyraźna sprzeczność" - kwituje.

Ustawa o IPN

Znowelizowana ustawa o IPN została skierowana przez prezydenta Andrzeja Dudę do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny. Nowelizacja wprowadza między innymi przepisy, zgodnie z którymi każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do 3 lat.

Przed tygodniem izraelskie media podały, że władze Polski zadeklarowały "zamrożenie" ustawy, która weszła w życie z początkiem marca. Te doniesienia dementowało dość ogólnie Ministerstwo Sprawiedliwości, które mówił, że w Polsce nie ma czegoś takiego jak "zamrażanie" ustawy, która weszła w życie. Jednak już wcześniej politycy obozu rządzącego mówili, że może ona w praktyce "nie działać". Pojawiły się też spekulacje, że nawet jeśli zaczną się postępowania, to prokuratorzy mogą je przedłużać.