Matka z dziećmi wróciła do domu w Chełmży, zastała szczeniaka w kałuży krwi. List gończy za sprawcą

Szczeniaczek Fijo został brutalnie pobity. Wydano list gończy za podejrzanym, 30-letnim mężczyzną. To precedens - mówią śledczy, ale bardzo zależy im na namierzeniu ukrywającego się sprawcy.

Fijo mieszkał w Chełmży, u kilkuosobowej rodziny. Kiedy pewnego dnia matka z dziećmi wyszła z domu, piesek został skatowany. Jak podaje TVN24, kobieta po powrocie zastała psa leżącego w kałuży krwi i męża, który nie potrafił wyjaśnić, co tak naprawdę się stało.

Obecnie służby nie wiedzą, gdzie przebywa mężczyzna podejrzewany o pobicie zwierzęcia. Wiadomo tylko, że opuścił dom i nie daje znaku życia. 

- Z dotychczasowych ustaleń wynika, że zadał co najmniej kilka ciosów, przy czym jeden z urazów skutkował uszkodzeniem kręgosłupa, niesprawnością kończyn zwierzęcia - wyjaśnia w rozmowie z Polskim Radiem PiK Marcin Licznerski z prokuratury rejonowej. Do jednostek policji został rozesłany list gończy za Bartoszem Donarskim, mieszkańcem Chełmży.

- Szczeniak ma 4 miesiące, nie trzyma moczu i kału, ma zwichniętą szczękę, rozwaloną miednicę . Mały jest w trakcie rezonansu magnetycznego, przyjechał do nas 6 godzin temu, już zaczęliśmy diagnostykę - pisała w lutym na swoim Facebooku Fundacja dla szczeniąt "Judyta". 

Pierwsze nagrania fundacji pokazują, jak zły był stan malucha. Ale od czasu, kiedy Fijo trafił do fundacji, jest pod dobrą opieką. Miłośnicy zwierząt dbają o niego i zorganizowali mu rehabilitację. Widać, że radzi sobie coraz lepiej.

Więcej o: