"To już nie są ryby, tylko pływające kości ze skórą". Rybacy alarmują: "To agonia Bałtyku"

- To już nie są ryby, tylko pływające kości ze skórą. To agonia Bałtyku - alarmują rybacy. Poza tym, że wyławiane ryby są marniejsze, to jeszcze jest ich znacznie mniej niż w latach ubiegłych. Rozwiązania szuka ministerstwo.

Przed tygodniem w Morskim Instytucie Rybackim w Gdyni odbyło się spotkanie rybaków z przedstawicielami Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej oraz naukowcami. Rozmawiano o coraz mniejszych zasobach ryb w Bałtyku.

Jak podaje portalmorski.pl, rybacy alarmowali, że zasób ryb, przede wszystkim dorszy, jest katastrofalny. - To już nie są ryby, tylko pływające kości ze skórą - mówią rybacy, których cytuje portal. - Ryby nie ma na całym wybrzeżu. Najgorzej jest jednak na zatoce, gdzie ryba po prostu całkowicie zanikła - narzekają.

To już jest agonia Bałtyku. Jeżeli nic nie zrobimy, to za kilka lat Bałtyk będzie martwym morzem

- alarmują rybacy.

W Bałtyku coraz mniej dorsza 

Według środowiska rybackiego problemu nie rozwiązują limity połowów na dorsza, które rokrocznie wprowadza Komisja Europejska. W 2017 r. odłowiono jedynie 57 proc. krajowego limitu. 

Pogarszający się z roku na rok stan dorsza potwierdzają publikacje Morskiego Instytutu Rybackiego. W 2014 r. połowy tych ryb były niższe o 4,8 proc. w stosunku do 2013 r. Jest jeszcze gorzej, gdy porównamy lata 2015-16. W 2016 r. połów dorszy był niższy niż w roku poprzednim aż o 10,3 tys. ton, czyli 26 proc.

Na potęgę wyławiane są śledzie i szproty

Według rybaków za ten stan może odpowiadać fakt, że na potęgę wyławiane są śledzie i szproty - ryby, którymi żywi się dorsz.

- Od dwóch lat zauważamy pogorszenie się stada dorszowego na Zatoce Puckiej - mówi na łamach portalu rybackiego profesor Jan Marcin Węsławski z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk. - Nie wiemy do końca, jaka jest tego przyczyna. Katalog potencjalnych zjawisk jest długi. Natomiast na Bałtyku odpowiedzialne są zjawiska takie jak ocieplenie klimatu i mniej tlenu w wodzie - dodaje.

W Bałtyku brakuje pokarmu

Według portalu, niewykluczone, że za wymieranie ryb odpowiada dokładne oczyszczanie rzek, które wpływają do Bałtyku. Przez oczyszczanie woda pozbawiona jest związków chemicznych ważnych dla rozwoju ryb. Z drugiej strony badania pokazują, że do morza trafia dużo związków azotu, przez co zmniejsza się fitoplankton, którym żywią się ryby.

Do sprawy odniosło się Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Na zlecenie resortu Morski Instytut Rybacki ma przygotować specjalną analizę, która ma pomóc w rozwiązaniu problemu.

"Wyniki tych badań będą stanowiły odpowiedź na przyczyny złej kondycji zasobów i wpływu istniejących inwestycji w rejonie Zatoki Puckiej na jej ekosystem" - informuje ministerstwo.

Wyniki badań będą znane w czwartym kwartale tego roku.

Jedne z największych ssaków świata wymierają. Winne sieci rybackie i statki