Naukowcy od wirtualnego modelu Tupolewa dostają groźby? Tak twierdzi ekspert Macierewicza

Według Wiesława Biniendy z podkomisji smoleńskiej amerykańscy naukowcy badający katastrofę smoleńską dostają maile z groźbami. Chodzi o zespół pracujący nad wirtualnym modelem Tupolewa.

Wiesław Binienda, wiceprzewodniczący podkomisji smoleńskiej wyznał w TV Republika, że naukowcy z National Institute For Aviation Research z uniwersytetu stanowego w Wichita w Kansas otrzymują groźby. Chodzi o grupę Amerykanów, którzy w tym tygodniu w  23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim rozpoczęli prace nad stworzeniem wirtualnego modelu Tupolewa. Binienda stwierdził, że wysyłane mailem groźby są poważne, ale naukowcy nie dadzą się zastraszyć.

Fundamentalny wpływ na wyjaśnienie katastrofy

Jak zapowiada wiceprzewodniczący podkomisji, badania prowadzone nad wirtualnym modelem Tupolewa będą miały fundamentalny wpływ na kontynuowanie przez podkomisję smoleńską badania katastrofy z 10 kwietnia 2010 r.

Wrak już niepotrzebny

Prace naukowców nad stworzenie wirtualnego modelu Tu-154 M ruszyły w tym tygodniu. W badaniach biorą udział naukowcy z uniwersytetu w Wichita w Kansas. Jak twierdzi Wiesław Binienda, dzięki modelowi do badania przyczyn katastrofy nie jest potrzebny wrak Tupolewa. - Nie potrzebujemy wraku. Zrobiliśmy ogromną pracę, aby go odtworzyć. Oczywiście gdybyśmy go wcześniej mieli wiele by nam to ułatwiło. Wraku potrzebujemy w kraju, aby służył on Polsce - powiedział Telewizji Republika.

Doroczna konferencja Putina. Pada pytanie o Smoleńsk. "To polityczne śledztwo. Dorośnijcie"