Szczepkowska w felietonie przeprasza za dziadka antysemitę. "Wstydzę się jako Polka"

"Wstydzę się za niego jako Polka, wstydzę się za niego jako za Polaka" - pisze w felietonie Joanna Szczepkowska. Porusza temat swojej trudnej historii rodzinnej w kontekście nowelizacji ustawy o IPN.

"'Za co szanuję Hitlera - to za to, że wymordował Żydów' - to zdanie powiedział mój dziadek Michał Szczepkowski" - pisze w "Plusie i Minusie" "Rzeczpospolitej" aktorka i felietonistka Joanna Szczepkowska. 

Już na początku nawiązuje do kontekstu, w jakim pojawił się felieton, czyli ustawy o IPN. "Po wejściu w życie ustawy nie mam zamiaru zaprzestać opisywania tego, co widziałam i słyszałam" - zapewnia. 

Zacytowane zdanie dziadka padło - pisze aktorka - przy obiedzie "i był to ostatni obiad, jaki z nami zjadł". "Moja matka w milczeniu pakowała rzeczy swojego teścia. Nie miałam wtedy pojęcia o tym, że ma żydowskie pochodzenie" - czytamy w tekście. 

Jak opisuje Szczepkowska, pochodzenie rodziców i dziadków - częściowo polskie, częściowo żydowskie, częściowo ukraińskie - było dla niej przez długi czas tajemnicą. A prawda okazała się skomplikowana. "Mój przyszły dziadek Michał Szczepkowski ochotniczo pomagał w zagładzie rodziny mojej przyszłej babki (pochodzenia żydowskiego - red.)" - pisze aktorka.

Niełatwa jest też prawda o własnej tożsamości. "Ile jest we mnie natury słowiańskiej, a ile żydowskiej?" - pyta. 

"Silnie odczuwam wspólnotę z Polakami i dlatego właśnie jako Polka przepraszam za swojego dziadka. (...) Wstydzę się za polską wieś, która zagoniła widłami żydowskie dzieci na oczach mojej matki. Wstydzę się za tych wszystkich Polaków, którzy nie odczuwają wstydu za haniebne czyny wśród naszej wspólnoty"

- kończy felieton Szczepkowski.

Kara za wypowiedzi o "polskiej współodpowiedzialności"

Nowelizacja ustawy o IPN wprowadza kary grzywny lub więzienia dla osób, które przypisują Polsce współodpowiedzialność za zbrodnie hitlerowców w czasie II wojny światowej. Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację, ale odesłał kilka jej przepisów do Trybunału Konstytucyjnego.

Ustawa wywołała protesty w Izraelu. Miejscowe władze wraz z historykami i intelektualistami apelowały do polskich władz o zmiany w przepisach, bo uważają ustawę za fałszowanie historii. Polskie władze tłumaczyły, że chodzi tu o obronę dobrego imienia Polski.

Zaniepokojenie nowymi przepisami wyraził także amerykański Departament Stanu.

Więcej o: