Leszek Miller przyszedł z wnuczką na wywiad. Wychowuje sobie polityczną następczynię?

Po raz pierwszy Leszek Miller wystąpił w jednym programie razem ze swoją wnuczką. Czy wychował sobie następczynię? Monika Miller raczej iść do polityki nie zamierza.

Leszka Millera, byłego premiera i lidera SLD do programu "Kto nami rządzi?" zaprosiła Wirtualna Polska. Na początku programu prowadzący pytał Monikę Miller, jakie to było uczucie być wnuczką "polityka nr 1 w polskiej polityce". - Byłam w takim wieku, że w ogóle nie zdawałam sobie sprawy, co się dzieje. Dla mnie praca dziadka była taka sama, jak praca moich sąsiadów czy znajomych - stwierdziła.

Szykany za dziadka-premiera

Miller opowiadał o różnych sytuacjach z czasów, gdy jego wnuczka była dzieckiem. Niestety, jak mówił, często dochodziło do przykrych incydentów, Monika problemy ponieważ była wnuczką Millera. - Miała kłopoty i była przedmiotem rozmaitych szykan, nie tylko ze strony rówieśników, bo to można zrozumieć, ale także ze strony nauczycieli.

- To był duży problem, gdy byłam młodsza i właściwie tylko to pamiętam z tego okresu. Nienawidziłam przez to chodzić do szkoły - wyznała Monika.

Wygląda na to, że Monika Miller do polityki się nie pali. A i sam Leszek Miller raczej nie wychowywał jej do roli jego następczyni. Polityk stwierdził, że jeszcze nigdy nie odbył z wnuczką poważnej rozmowy na temat polityki. - Będę musiał umówić się z Moniką na jakąś dłuższą pogawędkę bez kamery, żeby jej powiedzieć o moich doświadczeniach - mówił.

"Poderżnę panu gardło"

Miller przypomniał dramatyczny moment z czasów, gdy Monika była uczennicą. - Jeden z tabloidów zamieścił jej zdjęcie i podał wszystkie namiary tej szkoły. Zadzwoniłem do redaktora naczelnego tego dziennika i w rozmowie powiedziałem: "proszę pana, ja nie jestem w stanie zapewnić mojej wnuczce ochrony, więc jeśli coś jej się stanie to osobiście poderżnę panu gardło." 

Tatuaże Moniki Miller

W pewnym momencie rozmowa zeszła na tatuaże, których Monika Miller ma na prawdę dużo. Jej dziadek stwierdził, że bardzo jej pasują, ale "nie zachęcałby" do robienia następnych. - Moim ulubionym tatuażem jest ten z imieniem mojego pieska - przyznała wnuczka byłego premiera.

 

Listy od wielbicielek Leszka Millera

Pod koniec programu były premier zwierzył się, że w czasach, gdy rządził dostawał mnóstwo listów od wielbicielek. - Niektóre pisały wręcz, że są moimi żonami, a ja o tym nie wiem - powiedział.

- Do mnie też piszą. Raz wstawiłam zdjęcie z dziadkiem na Instagrama, mnóstwo pań zaczęło wypisywać, że dziadek to mężczyzna ich życia, ideał - dodała jego wnuczka.

 

TVP ujawnia niepublikowane wcześniej "sensacyjne" nagrania z rozmów w Magdalence