Wracali z osiemnastki, uderzyli w latarnię. Ciało czwartego nastolatka znaleziono dzień później

Wracali z osiemnastki kolegi. Nie chcieli pomocy dorosłych - woleli sami wrócić do domu. Samochód, którym jechało czterech nastolatków, wypadł z drogi.

W poniedziałek w nocy w Czerwionce-Leszczyny (woj. śląskie) nieopodal kopalni węgla kamiennego Dębieńsko chevrolet wypadł z drogi, po czym uderzył w latarnię i drzewo. W samochodzie jechało czterech nastolatków, którzy wracali z osiemnastki kolegi - informuje portal Nowiny.pl.

Zwłoki w samochodzie

17- letni Jakub L. z Człuchowa i 18-letni Paweł C. z Czerwionki zginęli na miejscu. Początkowo policjanci poinformowali o dwóch uczestnikach wypadku. Podejrzewano jednak, że w pojeździe mogło znajdować się więcej osób - wskazywał na to układ ciał w samochodzie oraz ślady wokół miejsca zdarzenia: krew i telefon komórkowy.

- Jedno z ciał znajdowało się na podłodze między tylnymi a przednimi siedzeniami, drugie - na siedzeniu kierowcy - wyglądało, jakby zostało tam niedbale wrzucone - powiedział w rozmowie z tvn24.pl Adrian Czarnota, dziennikarz portalu Nowiny.pl, który był na miejscu wypadku.

Bogusław Łabędzki, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Rybniku w rozmowie z tvn24.pl powiedział, że strażacy też byli zdziwieni układem ciał.

- Zadanie strażaków polegało na ewakuacji z chevroleta dwóch mężczyzn, którzy nie dawali oznak życia. Strażacy byli zdziwieni rozmieszczeniem tych osób w samochodzie. Okoliczności tego wypadku są bardzo niejasne - powiedział.

Zdaniem dziennikarzy portalu Nowiny.pl, najprawdopodobniej jedna z ofiar została umieszczona w fotelu kierowcy już po wypadku. Wskazywała na to nienaturalna pozycja zwłok.

Policja poszukiwała kierowcy

Gdy policja przejrzała monitoring z kopalni Dębieńsko, okazało się, że kamery zarejestrowały dwóch mężczyzn uciekających z miejsca wypadku. Jeden z nich w poniedziałek rano zgłosił się do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku. 17-latek jest pilnowany przez policję.

W poniedziałek około południa rybnicka policja opublikowała zdjęcie czwartego uczestnika wypadku, 17-letniego Dawida D., który najprawdopodobniej był kierowcą. Samochód należał do jego matki – podają Nowiny.pl. Pożyczył auto, by odwieźć kolegów po osiemnastce znajomego.

We wtorek około godziny 13 strażacy i policjanci, którzy przeszukiwali pobliski las, znaleźli ciało poszukiwanego nastolatka. Rzeczniczka śląskiej policji Aleksandra Nowara w rozmowie z tvn24.pl potwierdziła, że ciało nastolatka zostało znalezione w lesie, kilometr od miejsca wypadku.

"Policjanci znaleźli ciało młodego mężczyzny, który powiesił się w lesie" - podaje "Dziennik Zachodni". Zdaniem dziennikarzy gazety, nastolatek najprawdopodobniej targnął się na własne życie. Policja nie potwierdziła tych informacji.

Jak podaje portal Nowiny.pl, podczas imprezy urodzinowej obecne były trzy osoby dorosłe, które oferowały nastolatkom odwiezienie ich do domu.

 

Potrzebujesz wezwać pomoc? Czy wiesz, jak prawidłowo korzystać z numerów alarmowych?