Rośnie liczba osób, które nie chcą oddać organów po śmierci. Znamy najnowsze dane

Co roku setki Polaków rejestrują swój sprzeciw wobec pobierania organów po śmierci. Jak dowiaduje się Gazeta.pl, w ubiegłym roku do Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego do Spraw Transplantacji "Poltransplant" takich sprzeciwów wpłynęło 1938.

1938 oświadczeń o braku zgody na pobranie organów po śmierci wpłynęło w całym 2017 roku do "Poltransplantu" - dowiedział się portal Gazeta.pl. To oświadczenia złożone zarówno osobiście, jak i za pośrednikiem przedstawiciela ustawowego (czyli np. rodzica).

W 2016 r. takich sprzeciwów wpłynęło 2182, w 2015 r. - 934, a w 2014 r. - 1751. Ostatnim razem tak wysokie liczby odnotowywano pod koniec lat 90.

Na koniec grudnia łącznie w bazie zarejestrowanych było niemal 32 tys. sprzeciwów.

Z danych za lata 1996-2016 r. wynika, że najczęściej swój sprzeciw składały osoby w grupach wiekowych 40-49 i 30-39.

Coraz więcej sprzeciwów

- Wzrost zainteresowania centralnym rejestrem sprzeciwów obserwujemy od 2014 r. W poprzednich latach było tych wpisów mniej. Wydaje się, że wynika to z wzrostu świadomości istnienia możliwości wyrażenia swojego zdania co do losu własnych komórek, tkanek i narządów po naszej śmierci - komentuje dr Piotr Malanowski z Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego do Spraw Transplantacji „Poltransplant”.

Malanowski zwraca jednak uwagę, że obecnie sprzeciw złożyło mniej niż 0,1 proc. Polaków, którzy taki sprzeciw mogliby złożyć.

W rzeczywistości o wiele większa liczba Polaków może być przeciwna oddaniu swoich organów po śmierci niż wynika to z danych rejestru. Aby wyrazić swój sprzeciw nie jest konieczny wpis do bazy "Poltransplantu". Można złożyć także własnoręczne pisemne, podpisane oświadczenie lub złożyć je ustnie w obecności dwóch świadków, którzy w razie naszej śmierci mogliby to potwierdzić.

Brakuje informacji?

Lekarze i organizacje zajmujące się promocją transplantologii biją na alarm i apelują, by nie zabierać ze sobą narządów do grobu. Obecnie na przeszczep oczekuje w Polsce ok. 1700 osób, z czego ok. tysiąca pacjentów czeka na nową nerkę, a ponad 400 - na serce. Setki pacjentów balansują na granicy życia i śmierci.

Eugeniusz Rydel, wiceprezes Stowarzyszenia „Życie po przeszczepie”, kilkanaście lat temu przeszedł przeszczep wątroby. Danymi "Poltransplantu" jest zaskoczony. Nie rozumie, dlaczego tyle osób zdecydowało się na wpis do rejestru.

- Jeśli narząd jest niewydolny, to jedyna skuteczna możliwość, by żyć dalej. Tylko przeszczep ratuje wtedy życie. Myślę, że najbardziej świadomi i pragmatyczni są dziś w kwestii transplantologii młodzi ludzie - mówi Eugeniusz Rydel.

- Nie wolno nam oceniać ani krytykować sprzeciwu, ponieważ osoby te mogą mieć inny światopogląd, ale mogą mieć różne wątpliwości, np. dotyczące śmierci mózgu. Powinniśmy więcej o tym rozmawiać i wyjaśniać - wskazuje Zygmunt Kaliciński z "Fundacji Dla Transplantacji".

"Mnie nikt nie pomógł, dlaczego ja mam pomóc?"

Według psychologa, terapeuty Igora Rotberga, przyczyną zgłoszenia sprzeciwu mogą być również kwestie religijne.

- Niektórzy ludzie mogą obawiać się, że nie otrzymają możliwości zbawienia, jeśli ich ciało pozbawione będzie nerek czy serca - ocenia psycholog. - Pobranie narządów od zmarłego może być też rozumiane jako bezczeszczenie zwłok - dodaje.

- Niechęć może brać się także z faktu, że organ ciała, czyli coś, co jest najbardziej prywatne, zostanie po śmieci przekazany zupełnie obcej osobie. Do tego mogą dołączać się kwestie własnych przekonań: "Mnie nikt nie pomógł za życia, więc dlaczego ja miałbym komuś pomagać po śmierci?” - ocenia Igor Rotberg.

Co się z tobą stanie, jeśli przez miesiąc nie napijesz się alkoholu? Badania mówią same za siebie

Więcej o: