15-latka z Kołobrzegu napisała tekst na szkolny konkurs. Było m.in. o seksie. Teraz ma kłopoty

15-letnia uczennica szkoły w Kołobrzegu napisała felieton na konkurs dziennikarski. I zaczęły się problemy. - Moja córka jest obrażana na forach internetowych za to, że miała odwagę pokazać prawdę - opisuje w rozmowie z Gazeta.pl matka uczennicy.

Sprawę felietonu pt. "Patologia prawno-seksualna gimbusek" opisała na początku tygodnia "Gazeta Kołobrzeska". Laura (lokalna gazeta pisała o niej pod zmienionym imieniem) to 15-letnia uczennica Szkoły Podstawowej nr 7 im. Zjednoczonej Europy w Kołobrzegu (wcześniej Gimnazjum nr 3) postanowiła po raz kolejny wziąć udział w konkursie dziennikarskim organizowanym przez I LO im. Mikołaja Kopernika. Napisała pracę i 8 stycznia wręczyła ją swojej wychowawczyni. Praca jednak została odrzucona. 

Moja córka opisała w felietonie problem związany z pewną plotką w szkole oraz psychicznym znęcaniem się. W formie anegdoty pojawiła się również problematyka braku świadomości seksualnej wśród uczniów. Wszystko to, co znalazło się w felietonie, moja córka przeżyła naprawdę - opowiada w rozmowie z Gazeta.pl Ewelina Starczewska, matka 15-latki.

"Paszkwil szkalujący dobre imię szkoły"

Według relacji matki, niedługo po dostarczeniu pracy, wychowawczyni Laury zadzwoniła do niej i poinformowała, że praca nie trafi do konkursu. Miała również powiedzieć, że "ten paszkwil szkaluje dobre imię szkoły i uderza w jej uczniów". Następnego dnia uczennica została wezwana do dyrekcji szkoły. - Pani dyrektor powiedziała córce, że jeśli ten paszkwil zostanie upubliczniony, podjęte zostaną kroki prawne - mówi nam pani Ewelina.

Szkoła chciała zapobiec "sytuacji kryzysowej"

Próbowaliśmy skontaktować się z Ewą Paśka-Koschel, dyrektorką szkoły w Kołobrzegu. W sekretariacie poinformowano nas, że jest na urlopie i będzie można z nią porozmawiać dopiero w poniedziałek. Odesłano nas do oświadczenia zamieszczonego na stronie. W swoim stanowisku władze szkoły twierdzą, że blokując pracę chciały zapobiec "sytuacji kryzysowej".

Nasza rola polega na zapobieganiu sytuacjom kryzysowym, a taka mogłaby mieć miejsce po opublikowaniu felietonu. Z jednej strony autorce mogłoby grozić dalej postępujące wykluczenie, a opisane w artykule osoby zostałyby skrzywdzone, być może niesłusznymi oskarżeniami. Ponownie podkreślamy, że naszym celem jest ochrona wszystkich naszych uczniów - czytamy w oświadczeniu. 

Odrzucono z powodu błędów

Z pisma wynika również, że felieton nie spełniał kryteriów poprawności i "niezależnie od tematu nie zostałby zakwalifikowany przez szkolne jury do konkursu". Zawierał bowiem błędy językowe, stylistyczne i ortograficzne. Dyrekcja odniosła się też do kwestii wolności słowa. "Czym innym jest wolność słowa, a czym innym odpowiedzialność za własne czyny. To właśnie mieliśmy na celu, rozmawiając z naszą uczennicą. Wolność jednostki w tym przypadku godzi w dobro innych osób – naszych pozostałych uczniów. Nie mogliśmy się na to zgodzić."

Władze placówki stanowczo zaprzeczają, by tekst Laury opisywał patologie w szkole i dodają, że dziewczyna chce na własne życzenie chce zmienić szkołę.

Uczennica zmienia szkołę

Ostatecznie mama Laury osobiście dostarczyła pracę na konkurs, który zostanie rozstrzygnięty w lutym. To właśnie w związku z konkursem treść felietonu nie została upubliczniona.

Jak mówi Ewelina Starczewska, Laura zapowiedziała, że już nigdy, choćby miała powtarzać rok, nie pójdzie do tej szkoły.

Zgłosiłam się już do władz miasta o pomoc w zmianie szkoły. Moja córka jest szkalowana i obrażana na forach internetowych za to, że miała odwagę pokazać prawdę. Uważam, że napisała świetny felieton i będę stała za nią murem - mówi matka uczennicy.

W szkole nie ma Żeromskiego i nie ma Miłosza. Jest za to dwójka poetów związanych z prawicą

Więcej o: