"Bomby w tupolewie". Ekspert Macierewicza ds. katastrofy smoleńskiej wskazuje, kto je podłożył

Nie dlatego eksplodował samolot, że był na wysokości większej lub mniejszej. Czy był we mgle, czy bez mgły. Eksplodował, bo ktoś podłożył bombę i spowodował eksplozję tej bomby - twierdzi Wiesław Binienda ekspert z podkomisji ds. ponownego zbadania wypadku lotniczego.

Lewe skrzydło samolotu Tu-154 M zostało zniszczone w wyniku eksplozji wewnętrznej - to jedna z głównych tez tzw. raportu technicznego komisji Macierewicza, który ma zostać przedstawiony w najbliższą rocznicę katastrofy smoleńskiej. Do takich wniosków, jak twierdzą jej przedstawiciele, doszedł na podstawie badań materiałów dowodowych jeden z jej ekspertów Frank Taylor. 

Wybuchy miały zostać potwierdzone przez analizę mechanizmu uderzenia drzwi w ziemię. Stwierdzono również, że brzoza nie miała wpływu na pierwotne zniszczenie skrzydła. "Wnioski te zostały przyjęte przez członków podkomisji i stanowią jedną z kluczowych konkluzji raportu technicznego" - czytamy w komunikacie, który został opublikowany kilkanaście dni temu.

Nie wiadomo czy w raporcie pojawi się stwierdzenie, co dokładnie było źródłem tych wybuchów, ale jeden z członków tej komisji - Wiesław Binienda w TV Republika stwierdza jednoznacznie: - To była bomba.   

- Nie jest istotne czy samolot był na 100, 50, czy 20 metrach kiedy nastąpiła ta eksplozja. Nie dlatego eksplodował samolot że był na wysokości większej lub mniejszej. Czy był we mgle, czy bez mgły. Eksplodował, bo ktoś podłożył bombę i spowodował eksplozję tej bomby - mówił Binienda, którego cytuje "Gazeta Polska Codziennie". 

Kto? Binienda wskazał: To nie był wypadek, to był zamach. Mało tego, możemy powiedzieć, kto jest za to odpowiedzialny, ponieważ ładunki, które zostały zainstalowane w slocie, nie mogły być zainstalowane w Polsce, tak że odpowiedzialna za eksplozję w skrzydle jest Rosja

Więcej o: