Burmistrz Błaszek na wojnie z myśliwymi. "Związek przestępczy o charakterze zbrojnym"

Prawnik burmistrza Karola Rajewskiego złożył do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez osoby w organach Polskiego Związku Łowieckiego. "Dotyczą podejrzenia założeniu związku przestępczego o charakterze zbrojnym" - pisze burmistrz.

Karol Rajewski z myśliwymi walczy już od jakiegoś czasu, jednak tym razem podjął naprawdę szerokie działania. Prawnik, który reprezentuje burmistrza Błaszek (woj. łódzkie) i Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa "przez osoby pełniące funkcje w organach Polskiego Związku Łowieckiego".

Pismo trafiło do warszawskiej prokuratury, a burmistrz zapowiada na Facebooku złożenie analogicznych zawiadomień w 49 prokuraturach rejonowych. O jakie rzekome przestępstwo ma chodzić? 

Zawiadomienia dotyczą podejrzenia popełnienia przestępstwa polegającego na założeniu w okresie od 22 stycznia 2016 roku do dnia 19 stycznia 2018 roku związku przestępczego o charakterze zbrojnym i kierowania związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym funkcjonującym w ramach Polskiego Związku Łowieckiego, mającym na celu uprawianie kłusownictwa

- czytamy we wpisie burmistrza.

Rajewski argumentuje, że w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego (o niekonstytucyjności przepisów dot. obwodów łowieckich) od 22 stycznia 2016 roku nie obowiązuje ten przepis.

"Tym samym od tego dnia nie istnieją w Polsce jakiekolwiek obwody łowieckie, więc nie ma możliwości prawnej prowadzenia gospodarki łowieckiej i tym samym organizowania polowań. W rezultacie każde pozyskiwanie zwierzyny od tego dnia odpowiada definicji kłusownictwa" - argumentuje samorządowiec. 

Burmistrz przeciwko myśliwym

To nie pierwszy raz, gdy samorządowiec z Błaszek podejmuje walkę z myśliwymi. W 2017 rok lokalne koła łowieckie wystąpiły do burmistrza o przedłużenie dzierżawy obwodów łowieckich od miasta - opisuje "Dziennik Łódzki". To raczej formalność, dokonywana raz na dziesięć lat. 

Jednak Rajewski negatywnie zaopiniował wszystkie wnioski. - Wszyscy wiedzą, że od dziecka jestem miłośnikiem przyrody i nie podpisałbym "wyroku śmierci" na zwierzynie łownej - skomentował. Negatywna opinia nie zdała się na wiele, ponieważ ostateczna decyzja należała do starosty sieradzkiego, który przychylił się do wniosków myśliwych. 

Jednak wg Rajewskiego jedno z kół sam dopisało sobie pozytywną opinię. O sprawę zawiadomił prokuraturę. 

Dla samorządowca walka z myśliwymi ma wymiar osobisty. Jak mówił w programie "Uwaga" TVN w zeszłym roku, jego ojciec został zabity przez myśliwego. - Walczył z kłusownikami, szczególnie z jednym, który postrzelił mu konia. Napisał w tej sprawie pismo i, niestety, został pobity. Zmarł w szpitalu - mówił Rajewski. Sąd skazał myśliwego na 15 lat więzienia, jednak z powodu uchybień formalnych Sąd Najwyższy uchylił wyrok.

"Przypominał dzika". Myśliwi, którzy postrzelili człowieka zazwyczaj tłumaczą się tak samo