Kluby "Gazety Polskiej" odwrócą się od Prawa i Sprawiedliwości? To ma być "zemsta za Macierewicza"

Tomasz Sakiewicz skomentował dymisję Antoniego Macierewicza. Dziennikarz obwinia prezydenta i grozi, że członkowie Klubów "Gazety Polskiej" mogą się obrazić na PiS.

Tomasz Sakiewicz w rozmowie z tygodnikiem „Do Rzeczy” powiedział, że krótko po dymisji Antoniego Macierewicz miał setki telefonów. - Dzwonią do mnie zrozpaczeni działacze Klubów „Gazety Polskiej”. Mówią o zdradzie, a to, co się wydarzyło, nazywają „lewym styczniowym” - powiedział. Dodał, że dymisja Macierewicza zaszkodzi też premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, któremu „trudniej będzie zdobyć sympatię twardego elektoratu PiS”. A zdaniem dziennikarza „bez najwierniejszych zwolenników PiS nie ma PiS”.

Członkowie Klubów „Gazety Polskiej nie zrobią nic dla Dudy

Zdaniem redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” odwrót twardego elektoratu jest teraz czymś, co najbardziej zagraża PiS. Zdaniem dziennikarza aktywiści z ruchów społecznych, w tym z Klubów „Gazety Polskiej”, przez lata byli „trzonem kampanii wyborczych” partii.

- Wiem, że ci ludzie już na pewno nic nie zrobią dla Andrzeja Dudy. (...) W czasie kampanii wyborczej ktoś przecież musi wyjść na ulice, rozklejać plakaty, rozdawać ulotki, przychodzić na spotkania z politykami PiS... Do tej pory robili to m.in. klubowicze „Gazety Polskiej”. Teraz mogą nie mieć do tego wystarczającej motywacji. Bardzo łatwo człowieka zniechęcić. Dymisja Macierewicza może zdemobilizować najważniejszych dla PiS aktywistów - stwierdził Tomasz Sakiewicz. A jego zdaniem zaufanie członków klubów „trudno się buduje i łatwo je stracić”. Dodał też, że PiS będzie miał „poważny problem”, jeżeli klubowicze „Gazety Polskiej” zbojkotują wybory.

Tomasz Sakiewicz: Na Dudę już nie zagłosuję

„Na Dudę już nie zagłosuję. Dla mnie sprawa odwołania ministra Antoniego Macierewicza jest oczywista. Prezydent Andrzej Duda dopiął swego, wyszantażował tą dymisję, a ja obiecałem, że w takiej sytuacji na niego nie zagłosuję. I tej obietnicy dotrzymam” - napisał Tomasz Sakiewicz w dniu rekonstrukcji rządu. Zdaniem dziennikarza wszystkiemu winny jest prezydent Andrzej Duda.

Maciej Pieczyński z tygodnika “Do Rzeczy” zapytał Sakiewicza, dlaczego nie obwinia premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Zdaniem naczelnego „Gazety Polskiej”, to prezydent postawił ultimatum. - Do tego stopnia upierał się przy dymisji, że zagroził, iż nie podpisze żadnej nominacji ministerialnej, jeżeli Macierewicz pozostanie na stanowisku - stwierdził dziennikarz. Jego zdaniem chodzi o „polityczne ambicje Andrzeja Dudy”. - On walczy o władzę, która się z mocy konstytucji prezydentowi nie należy - stwierdził. Dodał, że gdyby chodziło o inne ministerstwo, można byłoby „machnąć ręką”, jednak tutaj zdaniem naczelnego „Gazety Polskiej” chodzi o wyjaśnienie sprawy Smoleńska, czyli „najważniejszej kwestii dla twardego elektoratu PiS”. A zdaniem naczelnego „Gazety Polskiej” jedyną osobą, która może to zrobić, jest Antoni Macierewicz.

Duda byłby nierozpoznawalnym politykiem, gdyby nie Smoleńsk

Zdaniem Tomasza Sakiewicza Andrzej Duda nie zrobił nic „dla prawdy o tym, co się wydarzyło 10 kwietnia”, mimo iż zdaniem dziennikarza Andrzej Duda jest beneficjentem katastrofy smoleńskiej. Jego zdaniem prezydent byłby „kompletnie nierozpoznawalnym politykiem”, gdyby nie wystąpił w filmie dokumentalnym „Mgła”. - Zaistniał dzięki temu, że 5 mln widzów zobaczyło jego twarz w dokumencie poświęconym tragedii smoleńskiej - stwierdził Sakiewicz. Jego zdaniem prezydent miał szansę przejąć schedę po Kaczyńskim. - Okazał się jednak wielkim rozczarowaniem. I to z wielu różnych powodów. Macierewicz jest tylko jednym z nich - podsumował.

ZOBACZ TEŻ: Najpierw była chwila niepewności. Teraz Antoni Macierewicz zaostrzy kurs ws. Smoleńska

WIDEO: Jak Andrzej Duda oddalił się od PiS

Więcej o: