"Śmiać się chce". Jezuita wygarnął księżom, co myśli o ich instrukcjach przyjmowania kolędy

Niektóre parafie wystosowały do swoich wiernych szczegółowe i nieraz absurdalne instrukcje przyjmowania kolędy. Jezuita Grzegorz Kramer przyrównał takich księży do "urzędników unijnych".

Przyjmowanie księdza po kolędzie to popularna tradycja w Polsce, jednak szerokim echem obiły się wytyczne, które z tej okazji wydały niektóre parafie. Od wiernych w parafii w Pabianicach wymagano m.in. białego obrusa, odświętnych ubrań oraz zamknięcia zwierząt.

"Ksiądz czy urzędnik unijny"

Kontrowersyjne zalecenia skomentował jezuita Grzegorz Kramer. "Zawsze jak widzę, że ksiądz pisze jak ma wyglądać jego przyjęcie w domu parafian to zastanawiam się czy jest jeszcze księdzem czy już urzędnikiem unijnym sprawdzającym normy" - napisał na Facebooku. Podkreślił, że widząc takie zalecenia czasem "chce się śmiać".

Jezuita poruszył też kwestię szykanowania wiernych, którzy nie przyjmują księdza po kolędzie. Zaznaczył, że jest to dla niego "szczytem". "Nie wiem jak z braku wpuszczenia księdza do domu można stwierdzić czyjąś wiarę, ale nigdy bym się nie pokusił o taką opinię" - ocenił.

"Bądźcie sobą"

Ksiądz zaapelował też o normalność podczas przyjmowania kolędy. "Przyjmijcie nas tak, jak żyjecie na co dzień: w papciach, przy muzyce, którą lubicie. Proszę bądźcie sobą, bardzo chcę zobaczyć wasz świat, waszą codzienność " - zapewniał.

"Jeśli ten zwyczaj ma przetrwać i mieć jakikolwiek sens niech będzie zwykłym spotkaniem ludzi, którzy są dla siebie ważni" - podsumował swój wpis jezuita.

Krwawiąca hostia ma bardzo proste wytłumaczenie. Wszystkiemu winna bakteria