"Tak wygląda życie psa, który się boi". Przez fajerwerki i petardy wokół nas cierpią zwierzęta

Dla wielu z nas Sylwester to czas niczym nieskrępowanej zabawy przy wystrzałach fajerwerków i huku petard. Niestety dla zwierząt w naszym najbliższym otoczeniu, ale także tych dziko żyjących, to prawdziwy koszmar.

Ze względu na dobro psów, kotów, ale także ptaków i innych dziko żyjących zwierząt, co raz więcej miast rezygnuje z głośnych pokazów fajerwerków. Zamiast nich odbędą się pokazy laserowe. 

Ktoś powie - dobre i to. Niestety wciąż prywatnym imprezom sylwestrowym towarzyszą eksplozje sztucznych ogni i głośnych petard. Dlatego portal Gazeta.pl namawia Was do przyłączenia się do akcji: NIE strzelam w sylwestra!

"To jest Rudolf który od 13 nie wychodzi z domu, cały czas się trzęsie. Ile czasu jeszcze będzie się tak mordował? Rudolf też nic nie je. Tak wygląda życie psa, który się boi" - mówi na filmiku opublikowanym na stronie wydarzenia Rafa Lala, właścicielka psa.

O tym jak niebezpieczna i stresująca dla zwierząt jest końcówka i początek Nowego Roku, wyjaśnia Robert Maślak, ekspert w dziedzinie zoopsychologii i dobrostanu zwierząt, członek partii Razem. 

"Przede wszystkim sztuczne ognie mają negatywny wpływ zarówno na zwierzęta domowe jak i dzikie. Powodują silny stres, którego konsekwencje mogą być długo odczuwane i skutkować zwiększoną lękliwością, a nawet obniżeniem odporności. Wynika to m.in. z faktu, że wiele gatunków ma znacznie wrażliwszy zmysł słuchu niż człowiek. Hałas w czasie wybuchu sięga prawie 200 decybeli, dla człowieka uszkodzenie słuchu następuje przy wartości powyżej 75-80 decybeli. Zwierzęta w panice podejmują próby ucieczki. W schroniskach czy ogrodach zoologicznych takie próby kończą się okaleczeniami, a niekiedy śmiercią" - napisał na FB Maślak.

Ekspert zwraca uwagę, że końcówka roku to koszmar także dla dzikich zwierząt, w tym ptaków, które pod wpływem paniki i dezorientacji zrywają się do biegu lub lotu i rozbijają się o szyby lub budynki.

Więcej o: