45 turystów "utknęło" w rejonie Morskiego Oka - to wiadomość, która zaledwie dwa dni temu obiegła polskie media. Okazało się, że grupie kilkudziesięciu osób nie groziło wówczas żadne niebezpieczeństwo, a ich jedynym problemem były panujące wokół ciemności i brak zaprzęgów konnych.
Mimo to turyści zdecydowali się wezwać na pomoc TOPR oraz inne służby ratunkowe. Ich zachowanie szybko spotkało się z falą krytyki oraz ironicznych opinii w internecie. Na swój własny komentarz zdecydowali się także pracownicy schroniska Morskie Oko.
Wewnątrz budynku pojawiła się kartka z następującym komunikatem: "Uwaga! Dzisiaj w Morskim Oku po zmroku będzie ciemno". Zdjęcie ogłoszenia zamieścił na Twitterze użytkownik podpisany jako "Optymista".
Turystom odwiedzającym Tatry wcale nie powinno być jednak do śmiechu.
Tylko w ostatnich dniach zginęło w tym rejonie aż czworo turystów, z czego jeden to 25-letni obywatel Polski. W jednym z wypadków po słowackiej stronie ciężko ranna została też dziewczynka zabrana przez ojca w góry.
Rozmiękły śnieg, który zdążył zamienić się w bardzo śliski lód, okazał się też śmiertelnym zagrożeniem dla zwierząt. Po słowackiej stronie gór, w wyniku ześlizgnięcia się z oblodzonych stoków i upadku z dużej wysokości, zginęło 11 kozic - informuje krakowska "Wyborcza".