Przez błąd w procedurze in vitro urodziła nie swoje dziecko. Sąd uniewinnił lekarza

Urodziła nie swoje dziecko z wadami genetycznymi, bo przy procedurze in vitro pomylono komórki jajowe. Sąd lekarski uniewinnił lekarza, który był podejrzany o popełnienie błędu.

Do błędu doszło w 2014 roku w laboratorium szpitala w Policach. Para zdecydowała się na zabieg in vitro, jednak zamiast z komórką jajową żony, nasienie męża połączono z komórką obcej kobiety. Dziecko urodziło się z wadami genetycznymi.

"To nie moja wina"

Dr Tomasz Bączkowski, który był wtedy kierownikiem laboratorium w klinice ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego szpitala w Policach twierdził, że do błędu doszło nie z jego winy.  - W dniu, w którym doszło do pomyłki, nie wydarzyło się nic, co mogłoby wpłynąć na przebieg procedury in vitro – mówił w wywiadzie dla „Głosu Wielkopolskiego” w 2015 roku.

Uniewinniony

Brak nadzoru zarzucił mu jednak rzecznik odpowiedzialności zawodowej, dlatego od kwietnia 2016 we wrocławskim Okręgowym Sądzie Lekarskim trwał proces w tej sprawie. Rzecznik Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie profesor Jacek Różański w 2015 roku powiedział, że w trakcie wyjaśniania sytuacji „udało się wykazać, że niektórzy koledzy mogli się dopuścić zaniedbań”, a także dodał, że w placówce „był niewłaściwie oznakowany sprzęt i źle podpisane próbki z materiałem genetycznym”.

W środę sąd lekarski uniewinnił dr Tomasza Bączkowskiego.

Podobną decyzję w styczniu br. podjął sąd rejonowy w Szczecinie. Przychylił się do wniosku Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, która zwróciła się z nim we wrześniu 2016 roku. Śledczy nie dopatrzyli się winy ówczesnego kierownika laboratorium.

Gigantyczna zmiana: premierem został Mateusz Morawiecki. "Ostatnie takie poruszenie widziano, jak wizytował nas Nixon" [MAKE POLAND GREAT AGAIN]