Zgłosił się do szpitala w Słupsku z krwią w ustach. Następnego dnia już nie żył

Prokuratura bada sprawę śmierci 55-letniego mieszkańca Lęborka. Jak podaje Radio Gdańsk, mężczyzna został przebadany w słupskim szpitalu, lekarze nie stwierdzili jednak niczego niepokojącego i odesłali do domu.

55-letni mieszkaniec Lęborka zgłosił się na SOR w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Słupsku z bólem barku i krwią w ustach. Jak podaje Radio Gdańsk, w ciągu kilkunastu godzin 55-latek został przebadany przez trzech lekarzy. Mężczyzna nie trafił na oddział, bo lekarze uznali, że nie ma zagrożenia życia.

Dolegliwości mężczyzny nie ustępowały, więc nastepnego dnia zgłosił się do przychodni w Łupawie. Tam zasłabł. Jak podaje "Super Express", 55-latek miał wymiotować krwią. Mimo reanimacji zmarł.

Zawiadomienie ws. możliwości nieumyślnego spowodowania śmierci mężczyzny złożyła do prokuratury żona mieszkańca Lęborka. Biegli sprawdzą, czy lekarze ze Słupska popełnili błąd. Za kilka dni będą znane wyniki sekcji zwłok mężczyzny. Rzeczniczka szpitala w rozmowie z Radiem Gdańsk podkreśla, że mężczyźnie wykonano wszystkie konieczne badania i został on potraktowany zgodnie z procedurami.

Wystarczy kilka minut, żeby uratować komuś życie. Nie musisz nawet wychodzić z domu. Wystarczy, że...