"Ciągnę swój wózek. Jak umiem". Ziemiec tłumaczy, dlaczego nie odejdzie z dziennikarstwa

- Właściwie nie ma w tym zawodzie niezależnych, wolnych strzelców, bo to nierealne. Każda redakcja prowadzi jakąś swoją politykę - mówi w wywiadzie dla tygodnika "Sieci" dziennikarz "Wiadomości" TVP Krzysztof Ziemiec.

Dziennikarz "Wiadomości" TVP Krzysztof Ziemiec udzielił wywiadu Dorocie Łosiewicz w tygodniku "Sieci". Opowiadał o swojej najnowszej książce dotyczącej deportacji Ukraińców z terenów Polski w 1947 r.

Łosiewicz zapytała także Ziemca o kwestie związane z jego pracą dla Telewizji Polskiej, a także nieprzychylne komentarze.

- Hejt jest jak żelazna ciężka szyna, która brutalnie, celowo i niesprawiedliwie wgniata człowieka w ziemię. Próbuję z tym żyć, nie poddawać się. (...) Nawet gdybym się powiesił na suchej gałęzi, to i tak stwierdzą, że powinienem był to zrobić wcześniej lub że zasłużyłem i nie ma czego żałować [śmiech] - odpowiedział Ziemiec.

Następnie dziennikarz przyznał, że zastanawiał się nad tym, czy odejść z dziennikarstwa.

- Wielokrotnie. (...) Nieraz zadawałem sobie pytanie, czy nie należałoby pójść inną drogą i powiedzieć: "Dziękuję". Mam już jednak swoje lata i trudno byłoby zaczynać wszystko od nowa. Jestem za młody, żeby zupełnie zrezygnować z pracy i pójść na emeryturę, której zresztą, jak wielu dziennikarzy, mieć nie będę. I "za stary", żeby zmienić swoje życie. Ciągnę więc swój wózek pod górę. Jak umiem - tłumaczył Krzysztof Ziemiec.

- Masz poczucie, że obrywasz nie za swoje grzechy? - zapytała dziennikarka.

- Czasem pewnie zasługuję na "karę", potrafię się przyznać, mam pokorę, ale przeważnie jest tak, jak mówisz. Jestem tylko skromnym pracownikiem Winnicy Pańskiej. A dziennikarstwo to gra zespołowa. Właściwie nie ma w tym zawodzie zupełnie niezależnych, wolnych strzelców, bo to nierealne, choćby z powodów finansowych. Każda redakcja, każdy tytuł prowadzi jakąś swoją politykę... - stwierdził dziennikarz TVP.

Wszystkie przypadki Krzysztofa Ziemca

Przypomnijmy, w lutym ubiegłego roku Krzysztof Ziemiec poinformował w głównym wydaniu "Wiadomości", że materiały dotyczące TW Bolka - znalezione w domu Czesława Kiszczaka - są autentyczne, co miał rzekomo potwierdzić grafolog.

W rzeczywistości żadnej opinii grafologa w tej sprawie nie było. Ziemiec przeprosił wówczas za wprowadzenie w błąd, ale tylko na swoim Facebooku. Nie zrobił tego jednak na antenie, do widzów "Wiadomości" sprostowanie więc nie dotarło.

Zobacz także: KOD płaci 200 zł za lokal w PKiN? Jethon do Ziemca: Nie mogę uwierzyć, że godzisz się firmować te świństwa>>>

W sierpniu Ziemiec zapowiedział z kolei informację o "najbardziej obskurnym festiwalu świata" - tak zagraniczne media miały bowiem określić tegoroczną edycję Przystanku Woodstock. "Daily Star" pisał jednak o "filthiest festival" - imprezie brudnej lub też sprośnej. Brytyjski tabloid dołączył do artykułu galerię zdjęć roznegliżowanych uczestników Woodstocku taplających się w błocie, co dzieje się na tego typu imprezach na całym świecie.

Zobacz także: "Krzysio Ziemiec jest jedną z moich największych porażek. Zagubił się w tym wszystkim">>>

To właśnie wtedy Jurek Owsiak zaapelował do prezentera "Wiadomości" w mocnych słowach: "Krzychu, nie wolno kłamać", a dziennikarz Marcin Meller nazwał Ziemca "twarzą obleśnej propagandy".

W styczniu w jednym z wydań "Wiadomości" Ziemiec podał również informację, że sprawcami zamachu w kanadyjskim Quebecu byli muzułmanie, choć kilkadziesiąt minut przed 19:30 było wiadomo, że to nieprawda. Prowadzący "Wiadomości" poprosił wówczas krytyków o... "więcej dystansu".

Więcej o: