Prawicowy dziennikarz zniknął z TVP. Kara za krytykę PiS? "Nie znam powodów zawieszenia"

Łukasz Warzecha został usunięty z grona prowadzących jeden z programów TVP. Nie zna jednak powodów swojego zawieszenia. "Moja sytuacja przypomina przypadek Kafkowskiego Józefa K." - napisał.

Publicysta "Do Rzeczy" Łukasz Warzecha skomentował swoje zawieszenie w TVP. Jak pisaliśmy w październiku, dziennikarz nie znalazł się w grafiku prowadzących program „W tyle wizji”.

Łukasz Warzecha odsunięty od prowadzenia "W tyle wizji". Nieoficjalnie: powodem nielojalność >>>

Wtedy Łukasz Warzecha nie skomentował tych doniesień. Teraz zrobił to za pośrednictwem Facebooka. Dziennikarz napisał, że dwa miesiące temu został nagle poinformowany o tym, że zostaje skreślony z listy prowadzących programu „W tyle wizji”. „Była to jedyna oficjalna informacja, jaką wówczas (i do dziś) otrzymałem” – napisał Warzecha.

"Moja sytuacja przypomina przypadek Kafkowskiego Józefa K."

Dziennikarz wyjaśnił, że nie komentował tej sprawy mimo wielu pytań o powrót. Dodał, że właśnie z tego powodu zdecydował się wyjaśnić powody swojej nieobecności.
„Niestety, będą to wyjaśnienia wyjątkowo zwięzłe, gdyż moja sytuacja przypomina przypadek Kafkowskiego Józefa K.” - napisał dziennikarz.

Łukasz Warzecha stwierdził, że zanim został skreślony z listy, nikt z kierownictwa TVP ani ze współpracowników programu nie zgłaszał uwag pod jego adresem. Podkreślił, że jedyną informacją, jaką mu przekazano, była ta o wykreśleniu go z grafiku w październiku. Dziennikarz napisał, że od tamtego momentu nie skontaktował się z nim nikt z kierownictwa TVP, by złożył wyjaśnienia lub ustosunkował się do ewentualnych zastrzeżeń.

„W związku z tym do dzisiaj nie znam powodów zawieszenia (zakończenia?) współpracy ze mną” - napisał Warzecha. Dodał, że wielokrotnie próbował uzyskać wyjaśnienia, które jednak „spełzły na niczym”.

"Trudno mi w to uwierzyć"

Łukasz Warzecha odniósł się też do pogłosek, że decyzja miała być spowodowana jego poglądami politycznymi.
„Ta sytuacja wprawia mnie w niejaką konsternację, wciąż bowiem trudno mi uwierzyć w pojawiającą się od czasu do czasu wersję, jakoby powodem usunięcia mnie z programu był nie brak profesjonalizmu lub niedopasowanie do jego formuły, ale moje poglądy gospodarcze i polityczne”.

Dziennikarz wyjaśnił, że te od dawna były znane kierownictwu TVP oraz jego współpracownikom z programu „W tyle wizji”, również w trakcie nawiązywania współpracy. „Nikt wówczas nie sygnalizował, że mogą być one jakimkolwiek problemem” - zapewnił Łukasz Warzecha.

„Mówili, że niebawem wróci”

Wpis Łukasza Warzechy skomentował Rafał Ziemkiewicz, który jest jednym z prowadzących programu „W tyle wizji”. Napisał, że ekipę programu zapewniano, że dziennikarz niebawem do nich wróci.

„Retłituję, nie ukrywam, z pewnym zawstydzeniem. Ale poza tym, że wielokrotnie zapewniano nas, iż Łukasz niebawem do programu wróci (półgębkiem dodając, że naraził się wpływowym osobom z tzw. świecznika, ale kierownictwo go broni i obroni), również nic z tego nie rozumiem”.

„A to ci dopiero wolta!”

Łukasz Warzecha wielokrotnie w krytycznych słowach odnosił się do niektórych inicjatyw Prawa i Sprawiedliwości, m.in. ws. planów ograniczenia handlu w niedzielę czy wykluczenia z PiS Łukasza Rzepeckiego.

Dziennikarz pod koniec września udostępnił na Twitterze artykuł z portalu Dorzeczy.pl, w którym opisano inicjatywę ruchu „Akcja Demokracja”. Aktywiści opublikowali numery telefonów do posłów PiS z hasłem „Zadzwoń, powiedz, że nie zgadzasz się na łamanie konstytucji”. Dziennikarz na Twitterze skomentował to tak: „Zadzwoń i powiedz, że nie życzysz sobie, żeby państwo regulowało ci życie na każdym kroku”. Zdziwienie wyraziła wtedy Marzena Paczuska, była szefowa „Wiadomości” TVP. „Wspierasz towarzystwo z "Akcja Demokracja"? A to Ci dopiero wolta!” - napisała. „Manipulacje weszły Ci w krew, jak widzę” - odciął się Warzecha.

Polska odpowiedź na Dolinę Krzemową. "W oknie objawiła się twarz Steve'a Jobsa" [MAKE POLAND GREAT AGAIN]

Więcej o: