Spakował ciało i podpisał "niespodzianka dla policji". Postawiono zarzuty mordercy z Gdańska

Zamordował 60-latka, spakował zwłoki do worka i ukrył je w piwnicy. Na makabrycznym pakunku umieszczono m.in. napis "niespodzianka dla policji". Śledczy zakładają, że zbrodnię popełniono, by przejąć mieszkanie ofiary.

Do makabrycznego odkrycia doszło pod koniec listopada 2016 roku. Policjanci powiadomieni o nieprzyjemnym zapachu dochodzącym z jednej z piwnic w bloku przy ulicy Wejhera w Gdańsku

Piwnica należała do mieszkania 60-letniego mężczyzny, którego zaginiecie zgłosiła jego siostra dwa tygodnie wcześniej. W pomieszczeniu ujawniono duży pakunek, a w nim zwłoki poszukiwanego mężczyzny. Z nieoficjalnych informacji wynika, że na worku znajdował się m.in. napis "niespodzianka dla policji". 

Kilka silnych uderzeń w głowę

Ustalono, że do zabójstwa doszło w mieszkaniu pokrzywdzonego między 30 października a 1 listopada. 33-letni Bogusław B., który przed zdarzeniem mieszkał u pokrzywdzonego, a wcześniej był jego sąsiadem, kilkukrotnie uderzył mężczyznę w głowę z bardzo dużą siłą. 

60-latek odniósł rany tłuczone w obrębie głowy, w tym doznał urazu w postaci złamania kości twarzoczaszki. Ten uraz był bezpośrednią przyczyną zgonu pokrzywdzonego.  

Bogusławowi B. prokurator przedstawił zarzut popełnienie przestępstwa zabójstwa, zagrożonego karą  pozbawienia wolności na czas nie krótszy od 8 lat, karą 25 lat pozbawienia wolności albo karą dożywotniego pozbawienia wolności. Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa. 

Pomógł ukryć zwłoki w piwnicy

Jak ustalono, 24-letni Krzysztof B. udzielił pomocy między innymi w zacieraniu śladów przestępstwa. Pomógł też w ukryciu zwłok oraz posprzątaniu miejsca zabójstwa. 

Drugiemu zatrzymanemu mężczyźnie został przedstawiony zarzut utrudniania prowadzenia postępowania karnego, zagrożonego karą pozbawienia wolności do 5 lat. Krzysztof B.przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa i złożył wyjaśnienia.

Szereg innych zarzutów 

Główny podejrzany usłyszał też szereg innych zarzutów. Mężczyzna wprowadził w błąd co najmniej 6 osób, którym miał naprawiać różnego rodzaju sprzęty. Pobierał od nich pieniądze - od 180 do 1150 zł - i nie podejmował żadnych czynności naprawczych. Przywłaszczał też powierzone mu mienie. Do części z tych przestępstw Bogusław B. się przyznał.