"Nie jesteśmy do pilnowania przeciwników władzy". Były policjant o służbie za rządów PiS

"Eliminacja", "pilnowanie", wulgarne określenia - tak mają wyglądać działania policji wobec członków organizacji przeciwnych władzy. Mówił o tym na antenie TVN24 były już warszawski policjant.

O tym, że mają być śledzeni przez policję, Obywatele RP informowali już od jakiegoś czasu. Teraz reporter TVN24 dotarł do policjanta, który niedawno odszedł ze służby i zgodził się anonimowo opowiedzieć o tym, co obecnie dzieje się w policji. - Policja nie jest od tego, żeby - że tak powiem - pilnować politycznych przeciwników obecnej władzy. A jest do tego wykorzystywana jak nigdy dotąd. Przez ćwierć wieku pracy się z tym nie spotkałem  - mówił były funkcjonariusz w programie "Czarno na białym".

- Na odprawach mówi się, że trzeba ich eliminować, że to jest potężne zagrożenie, używa się słów wulgarnych, mówi się o świrach - twierdzi były policjant. 

Obywatele śledzeni?

W reportażu pokazano też nagranie, na którym widać, jak członkowie organizacji Obywatele RP konfrontują - jak mówią - śledzących ich policjantów. Nie byłaby to pierwsza taka sytuacja. W trakcie licowych protestów funkcjonariusze podążali za liderami Obywateli RP i partii opozycyjnych. Wtedy tłumaczono to "dbaniem o ich bezpieczeństwo".

Policjanci na nagraniu udawali, że... szukają drogi. Oburzali się też, gdy Obywatele RP nagrywali ich i mówili, że tamci są przecież na służbie. Poproszony o komentarz rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczak stwierdził, że "nie wyklucza, że w tej sytuacji mieliśmy do czynienia z policjantami". Zapewniał, że członkowie organizacji "nie byli śledzeni", a chodzi o "zapobieganie działaniom, które mogłyby prowadzić do złamania prawa". 

Informator TVN24  twierdzi, że organizatorzy manifestacji przeciw polityce rządu i PiS "są poddawani stałej obserwacji". 

Miesięcznice "priorytetem"

Anonimowy policjant opowiada też o zabezpieczaniu miesięcznic smoleńskich. Funkcjonariusze mają na odprawach słyszeć, że to jest danego dnia "priorytetem" i dostawać polecenia "wyciągania" z tłumu protestujących.  

Za rządów PiS, szczególnie w tym roku, znacząco wzrosły koszty zabezpieczania miesięcznic. Zabezpieczenie miesięcznicy i innych demonstracji 10 lipca kosztowało aż 758 tys. zł. Zaangażowano do tego ponad dwa tysiące policjantów. To więcej niż koszty ochrony wszystkich miesięcznic w 2015 roku (622 tys.) i prawie tyle, co wszystkie z 2016 roku (952 tys.). 

Więcej o: