Policyjny eksperyment w sprawie Iwony Wieczorek. Sprawdzają wersję prywatnych detektywów

Policja przeprowadziła eksperyment procesowy dotyczący zaginięcia Iwony Wieczorek. Funkcjonariusze chcieli zweryfikować wersję przedstawioną niedawno przez prywatną agencję detektywistyczną.

O eksperymencie poinformowało Radio Gdańsk. Przeprowadzono go z wykorzystaniem wysięgnika strażackiego. Za jego pomocą policjanci chcieli sprawdzić, czy z wysokości kamery monitoringu było możliwe uchwycenie załadunku samochodu.

Na początku listopada prywatna agencja detektywistyczna przekonywała bowiem, że na jednym z nagrań z dnia zaginięcia Iwony Wieczorek można dostrzec jej ciało - właśnie w samochodzie przewożącym odpady. Teraz funkcjonariusze weryfikują te doniesienia.

W rozmowie z radiem gdańska policja potwierdziła prowadzenie wspomnianych działań, ale odmówiła rozmowy o szczegółach.

Zobacz też: Agencja zamieszcza kolejne nagranie ws. Iwony Wieczorek. "Widać głowę, oczy, przedziałek i knebel"

Zgodnie z wersją detektywów, w zaginięcie Iwony Wieczorek mieliby być zamieszani pracownicy firmy sprzątającej, która tamtego dnia pełniła dyżur. Prokuratura odpowiedziała po publikacji agencji, że sprawdzano już ten wątek, ale "nie doprowadziło to do ustalenia związku wskazywanych osób z zaginięciem Iwony".

Iwona Wieczorek - tajemnicze zaginięcie

19-letnia wówczas Iwona Wieczorek zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku w Gdańsku. Tamtego wieczoru dziewczyna bawiła się w jednym z sopockim klubów. Po kłótni z koleżanką zdecydowała się sama wrócić do domu.

Od tamtej pory ślad po niej zaginął. Mimo umorzenia sprawy przez prokuraturę, policja wciąż bada sprawę. Wznowione niedawno poszukiwania nie przyniosły jednak rezultatu.