Paralizator i wymuszenie zeznań na komisariacie w Kołobrzegu. Czterech policjantów usłyszy zarzuty

Zarzuty znęcania się, wymuszania zeznań i spowodowania obrażeń ciała chce postawić prokuratura czterem policjantom, którzy użyli paralizatora podczas zatrzymania mężczyzny w Kołobrzegu.

Do zdarzenia doszło w lipcu ubiegłego roku na komisariacie w Kołobrzegu. W nocy policjanci interweniowali podczas bójki na jednym z placów miasta. Zatrzymany 19-latek miał złamać jednemu z jej uczestników nos. Trafił na komisariat. Tam, jak później zeznał, został pobity przez policję i rażony paralizatorem. Funkcjonariusze zaś zeznawali, że zatrzymany był pijany i agresywny. Konieczne było obezwładnienie. 

Po wyjściu na wolność mężczyzna zawiadomił prokuraturę o pobiciu i użyciu paralizatora. Miał do tego dojść w miejscu, którego nie obejmują kamery monitoringu. Miał być też zmuszany do złożenia obciążających siebie zeznań.

Sprawę zbadała policyjna komisja. "Policjanci, w świetle ustaleń, legalnie i zasadnie użyli wobec niego tasera, obezwładniając go na ulicy – w miejscu, gdzie był najbardziej agresywny. Zastrzeżenia w tej sprawie pojawiły się po kilku dniach i dotyczyły późniejszego użycia tasera poza miejscem interwencji" - czytamy w komunikacie Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie. 

Trzej policjanci zostali zawieszeni i ukarani dyscyplinarnie, czwarty, który miał paralizatora użyć, został wydalony ze służby.

Teraz prokuratura w Białogardzie zdecydowała o postawieniu im zarzutów. - Funkcjonariusze usłyszą zarzuty przekroczenia uprawnień, spowodowania uszczerbku na zdrowiu i wymuszenia oświadczenia od zatrzymanego, za co grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności - mówi cytowany przez Super Express Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. 

TVN ujawnił wstrząsające nagranie z policyjnego paralizatora. O torturach w policji ostrzegał RPO