Ważące 80 ton wagony jeździły same po torach pod Nysą. "Pracownicy nie mogli nic zrobić"

Ważące 80 ton wagony odczepiły się od pociągu i jeździły po torach tam i z powrotem. Do zdarzenia doszło w Polskim Świętowie. Pędzące z prędkością 60 kilometrów na godzinę wagony poruszały się od wzniesienia do wzniesienia. Incydent zbada komisja kolejowa.

Trzy wagony wypełnione po brzegi tłuczniem (drobno tłuczonym kamieniem) 10 listopada ok. 6 rano w okolicy Polskiego Świętowa (woj. opolskie) odłączyły się od pociągu jadącego w stronę Kędzierzyna Koźle. Ponieważ do zdarzenia doszło na wzniesieniu, wagony stoczyły się na dół.

Wskoczył na pędzące wagony

Zjechały do Nysy, która znajduje się w niecce. Minęły ją i po 20 kilometrach w Goświnowicach znowu wjechały na górkę. Ponownie zaczęły zjeżdżać w stronę Nysy, nabierając coraz większego rozpędu. Pędziły z prędkością ok. 60 km/godz. Jeździły tak od górki do górki, za każdym razem mijając kilka skrzyżowań z drogami i stację kolejową. Pracownicy kolei nie mogli nic zrobić - wagony musiały najpierw wytracić prędkość. Gdy zaczęły zwalniać, jeden z pracowników kolei wskoczył na wagony i zaciągnął ręczny hamulec.

Mieszkańcy Nysy nazwali pociąg "pozarozkładowym wahadłowcem". Wagony przejechały przez miasto tam i z powrotem łącznie pięć razy.

Sprawę zbada komisja

Jak podaje portal Nto.pl, przyczyny zbada teraz komisja ds. badania wypadków kolejowych.

- Postępowanie ma doprowadzić też do podjęcia działań przeciwdziałających podobnym zdarzeniom w przyszłości - powiedział portalowi Nto.pl Tomasz Frankowski z Urzędu Transportu Kolejowego.

- W tym przypadku powinien zadziałać system bezpieczeństwa, ale tak się nie stało. Zgodnie z przepisami, ostatnie dwa wagony muszą być wyposażone w automatyczne hamulce, które są podpięte do przewodów ze sprężonym powietrzem. W przypadku rozerwania się składu, w przewodach spada ciśnienie i klocki hamulcowe zaciskają się na obręczach. W efekcie tylna część wagonów powinna sama wyhamować - powiedział anonimowo jeden z kolejarzy portalowi Nto.pl.

Pociąg prywatnego przewoźnika jechał z Kamieńca Ząbkowickiego (woj. dolnośląskie) do stacji kolejowej w Szeligach (woj. mazowieckie).

Węgiel jest Lewandowskim polskich surowców. Ale jednego i i drugiego w końcu zabraknie [MAKE POLAND GREAT AGAIN]

Więcej o: