Strzały w siedzibie Reutersa w Gdyni. Jeden z pracowników wykazał się bohaterską postawą

Wieczorem w biurowcu Thomson- Reuters w Gdyni rozległy się strzały. Policja zatrzymała 30-letniego obywatela Białorusi. To pracownik agencji. Nikt z pracowników nie ucierpiał.

Przed 19.00 na drugie piętro budynku wszedł uzbrojony mężczyzna. Nieoficjalnie wiadomo, że miał długą broń i pistolet. Oddał dwa strzały. Przerażeni pracownicy położyli się na ziemi i zadzwonili na numer alarmowy 112. Tylko dzięki bohaterskiej postawie jednego z mężczyzn, który obezwładnił napastnika nikt nie ucierpiał - opisują świadkowie. Jako pierwsze o sprawie poinformował radio RMF FM.

- Na miejscu zdarzenia pracują policjanci, przesłuchują pracowników firmy - powiedział IAR podkomisarz Michał Sienkiewicz z pomorskiej policji. Zatrzymany został przewieziony na komisariat.

- Wyglądało to tak, jakby chciał do nas strzelać i gdyby nie zimna krew jednego z naszych kolegów, mogłyby być ofiary - tak o strzelaninie mówi reporterowi Radia Gdańsk jedna z pracownic, która chce zachować anonimowość. Dodaje, że Białorusin zazwyczaj brał popołudniowe zmiany od 16.00. - Był zamknięty w sobie, nawet nie odpowiadał nam cześć, nie miał w pracy kolegów, często dzwonił do swojej rodziny. Zajmował się wprowadzaniem do bazy raportów firm - mówi.

Więcej o: