"Przystawił pistolet do policzka, poczułam zimno". Dwa razy strzelił do żony, potem porzucił w szpitalu

Reporterzy programu "Uwaga" TVN dotarli do pani Małgorzaty, którą trzy tygodnie temu postrzelił mąż. Ranną kobietę przywiózł do szpitala i uciekł. Grozi mu dożywocie.

Są małżeństwem od kilkunastu lat. Jednak kilka miesięcy temu kobieta razem z córką wyprowadziła się do wynajmowanego mieszkania, zaledwie kilkaset metrów od ich wspólnego domu.

"Poczułam zimno"

Reporterom programu "Uwaga" TVN udało się porozmawiać z kobietą, którą postrzelił mąż. 22 października małżonkowie umówili się na spotkanie. Najpierw zjedli u niego obiad, później pojechali na pizzę. Po kolacji mężczyzna obiecał żonie, że zawiezie ją do jej ojca. W trakcie drogi skręcił jednak do lasu pod Kołobrzegiem. Tam wyjął pistolet i przystawił jej do głowy. - Najpierw do policzka. Poczułam zimno - opowiada pani Małgorzata reporterom "Uwagi". Twierdzi, że mąż strzelił dwukrotnie.  - Za drugim razem trafił i odjechał. Prosiłam, żeby nie robił tego, żeby mnie nie zostawiał. Czułam, jak nogi mi drętwieją. Próbowałam się jakoś ruszyć stamtąd - powiedziała.

Gdy po jakimś czasie wrócił, błagała go, by zawiózł ją do szpitala. Obiecała, że nic nie powie. - Już jak szliśmy na izbę przyjęć, zobaczył, że krew mi leci z głowy. Weszłam i powiedziałam, że mam ranę postrzałową. Że mąż mnie postrzelił. Wtedy uciekł - powiedziała pani Małgorzata.

"Kula zatrzymała się w tkance miękkiej"

Tadeusz Bednarek ze szpitala miejskiego w Kołobrzegu: - Postrzał był z góry. Kula zatrzymała się w tkance miękkiej w okolicach łopatki, uszkodzone były też żebra i płuco - powiedział. Gdy kobietą zajmowali się lekarze, jej mąż przez kilkanaście godzin był poszukiwany przez policję. W końcu funkcjonariusze złapali go na jednej z kołobrzeskich ulic. Mężczyzna najprawdopodobniej pozbył się broni - funkcjonariusze jej przy nim nie znaleźli. - Podejrzany miał kilka godzin na to, żeby broń tę porzucić lub ukryć -  powiedział reporterom "Uwagi" Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. Dodał, że mężczyzna przyznał się do nielegalnego posiadania broni o kalibrze 9 mm. Za usiłowanie zabójstwa grozi mu dożywocie.

Jak twierdzą rozmówcy dziennikarzy "Uwagi", napastnik podejrzewał żonę o zdradę i zarzucał jej alkoholizm. Ona z kolei stwierdziła, że stosował przemoc. - Wyzywanie, z rękami skakał, bił. Najpierw po twarzy, później tak, żeby nikt nie widział - powiedziała kobieta. 

W górnictwo pompujemy miliardy, i co z tego wynika? Sprawdziliśmy. Woleliśmy tego nie wiedzieć [MAKE POLAND GREAT AGAIN odc. 9]

 

Więcej o: