Incydent z udziałem amerykańskich wozów bojowych. Teraz... nie można ustalić ich właściciela

Do wypadków z udziałem amerykańskiego sprzętu mogliśmy się już przyzwyczaić, jednak ten był wyjątkowy. Za jednym razem uszkodzonych zostało 10 transporterów, a teraz prokuratura ma problem, bo... trudno ustalić, kto jest ich właścicielem.

W połowie września grupa amerykańskich wozów bojowych typu Bradley była przewożona koleją na poligon w Żaganiu. 10 z pojazdów zahaczyło o dach peronu kolejowego w Kowalewie Pomorskim. Lekko uszkodziły wiatę, jednak przede wszystkim same zostały uszkodzone - odpadły z nich wystające elementy.

Jak pisał lokalny dziennikarz Daniel Jagielski, niektóre elementy "były po prostu wyżej od pozostałych". "To chyba kwestia odpowiedniego ustawienia" - ocenił.

Prokuratura rejonowa w Golubiu-Dobrzyniu wszczęła w tej sprawie postępowanie. Teraz, półtora miesiąca po wypadku, ma kłopot ze śledztwem. Chodzi o to, że... trudno ustalić, kto formalnie jest właścicielem uszkodzonego sprzętu - podaje RMF FM, które jako pierwsze napisało o sprawie.

Amerykańskie, czyli czyje?

Prokuratura nie uzyskała na razie od strony amerykańskiej odpowiedzi, kto dokładnie jest właścicielem transporterów - więc z prawnego punktu widzenia poszkodowanym w sprawie. Zaś jako poszkodowani Amerykanie mieliby się o co upominać, ponieważ uszkodzone części transporterów są warte setki tysięcy dolarów. Cały transporter Bradley jest wart około 11 mln zł.

- Cały czas prowadzone są czynności, trwa gromadzenie materiału dowodowego. Czynności dotyczą m.in. ustalenia wartości szkody i podmiotu postępowania - mówi w rozmowie z Gazeta.pl prokurator Ireneusz Maliszewski.

Bez upoważnionego przedstawiciela nie da się ustalić pokrzywdzonego i formalnie wycenić strat. Wojsko skierowało śledczych do ambasady USA, a ta na razie nie odpowiedziała.

Sprawa jest bardziej skomplikowana niż w przypadku wielu wcześniejszych wypadków z udziałem amerykańskiego sprzętu. Gdy dochodziło do wypadku drogowego, na miejscu był amerykański kierowca. Z kolei tutaj nie wiadomo, kto dokładnie popełnił błąd w zabezpieczeniu transporterów. 

Więcej o: