Pracownicy linii Ryanair przerywają milczenie. "Płacimy za mundury, a nawet za wodę"

Pensja nie wystarcza na opłacenie raty kredytu, z własnej kieszeni trzeba płacić nawet za wodę. Tak o pracy w Ryanairze opowiadają "Wyborczej" jej pracownicy.

- Płacimy za kurs, mundury, nawet za wodę. Dla pracodawcy liczy się tylko sprzedaż na pokładzie - mówią byli pracownicy w reportażu trójmiejskiej "Gazety Wyborczej".

Ciało puchnie

Cztery starty i cztery lądowania dziennie - tak wygląda przeciętny dzień stewardessy Ryanaira, mówią rozmówczynie dziennikarek "Wyborczej". Pracownicy irlandzkich linii lotniczych mówią, że zamawiają o rozmiar większe uniformy, bo z powodu opuchlizny organizmu nie byliby w stanie założyć tych w normalnym rozmiarze. Rajstopy? Tylko uciskowe. Inaczej zrobią się żylaki.

Pensja nie starcza na opłacenie raty

- Pensja z Ryanaira nie wystarcza na opłacenie kredytu - zdradza Magdalena, jedna ze stewardess. - Za uniformy musimy zapłacić, tak samo jak za szkolenie. Koszt kursu się zmienia, to około 2-3 tys. euro. Jeśli tyle nie masz, później co miesiąc odliczają to w ratach od wypłaty - mówi. - Jedzenie na pokładzie? Musimy płacić, jeśli chcemy zjeść coś z oferty serwisu. Za wodę też płacimy. Dlatego zabieramy swoje - tłumaczy.

Cały tekst dziennikarek trójmiejskiej "Gazety Wyborczej" możesz przeczytać tutaj >>>

A TERAZ ZOBACZ: Widok taki, że miękną nogi. Przeszklony basen 150 metrów nad ulicą

Więcej o: