Pijany i bez prawa jazdy, jechał trzy razy szybciej, niż było dozwolone. Teraz usłyszał wyrok

Piotr K. jechał trzy razy szybciej, niż pozwalały na to przepisy, nie miał prawa jazdy i był pod wpływem alkoholu. W trakcie wypadku zginął jego 19-letni kolega. We wtorek 22-latek został skazany na osiem i pół roku więzienia.

To był sobotni poranek, 28 listopada 2015 roku, 6 rano. 19-letni Maksym i 20-letni Piotr K. jechali ulicą Rozbrat białym mercedesem. Przed rondem Sedlaczka Piotr K., który kierował samochodem, stracił panowanie nad pojazdem. Wjechał w sygnalizatory świetlne, przejechał przez środek ronda, zawadził o latarnię, a następnie uderzył w ogrodzenie i pobliskie drzewo. TVN Warszawa podaje, że biegli w trakcie śledztwa ustalili, że samochód koziołkował przez 40 metrów.

19-latek zginął na miejscu, 20-letni kierowca w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala.

 

Miał zakaz prowadzenia za jazdę po pijanemu

W trakcie śledztwa okazało się, że 20-latek nie tylko nie miał prawa jazdy, ale miał również wydany przez sąd zakaz prowadzenia pojazdów za jazdę po pijanemu. To nie przeszkodziło mu jednak dzień przed wypadkiem przyjechać z rodzinnego Zgierza do Warszawy. K. odwiedził koleżankę, później z kolegą wybrał się do jednego z warszawskich klubów.

Przed klubem ze striptizem wjechał w słupek

Następnie mężczyźni przenieśli się do lokalu ze striptizem w centrum Warszawy. Piotr K. już wtedy miał problem z prowadzeniem pojazdu - parkując wjechał w słupek. W klubie dalej spożywał alkohol. Dzięki kamerom w lokalu, które zarejestrowały dźwięk, śledczym udało się ustalić, że gdy Piotr K. wychodził, pracownice klubu ostrzegały go, że nie powinien wsiadać do samochodu. Nie posłuchał.

Mężczyźni z ulicy Foksal odjechali w stronę ulicy Myśliwieckiej. Prokuratura ustaliła, że Piotr K. prowadził, podczas gdy jego kolega kręcił filmiki i wysyłał je znajomym na Snapchacie. Właśnie one były ostatecznym dowodem na to, że prowadził K. - Nie ma wątpliwości co do sprawstwa oskarżonego - mówił w trakcie rozprawy sędzia Adam Pruszyński.

„Jest osobą bardzo zdemoralizowaną”

Piotr K. w chwili wypadku miał 1,85 promila. Nie przeszkodziło mu to pędzić ulicą Rozbrat z prędkością 135 km/h, czyli prawie trzy razy szybciej niż dopuszczalna prędkość. Sąd uwzględnił jednak okoliczności łagodzące: to, że Piotr K. doznał poważnych obrażeń oraz fakt, że był tzw. młodocianym sprawcą.

- Nie może to jednak przesłaniać faktu, że oskarżony w ocenie sądu jest osobą bardzo zdemoralizowaną. To niewyobrażalne, że w wieku 20 lat można mieć tak bogatą karalność - mówił sędzia Pruszyński. Wymienił nie tylko jazdę pod wpływem alkoholu, ale wspomniał też o licznych mandatach, znieważeniu funkcjonariusza oraz o uszkodzeniu mienia.

„Nie można udawać, że jest się królem życia”

- To nie jest tak, że ulice Warszawy to tor wyścigowy. Że można wsiąść za kierownicę i udawać, że jest się królem życia. Niewiele brakowało, by tragiczne konsekwencje poniosły inne osoby. Bez trudu można sobie wyobrazić, że na przejście, którym przejeżdżał oskarżony weszła jakaś para, która akurat wybrała się na poranny spacer -tłumaczył Pruszyński w trakcie rozprawy.

Sąd skazał Piotr K. na osiem i pół roku więzienia oraz wydał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Nakazał zapłacenie ponad 16 tys. kosztów sądowych oraz wpłacenie 15 tys. zł na fundusz pomocy poszkodowanym i pomocy  postpenitencjarnej.

Potrzebujesz wezwać pomoc? Czy wiesz, jak prawidłowo korzystać z numerów alarmowych?

Więcej o: