"Skok przez płot" na cmentarzu. W rękach siatki, kwiatki i znicze. "Kiedy skończy się ten cyrk?"

"Ile lat jeszcze będzie trwał ten cyrk z wejściem na cmentarz od ul. Żytniej?" - pytają zirytowani mieszkańcy Kraśnika. Sprawa jest poważna, bo w końcu może dojść do wypadku. Miejscowy proboszcz deklaruje, że jest otwarty na pomysły.

Przed tegorocznym dniem Wszystkich Świętych temat pojawił się facebookowym profilu "Kraśnickie hity":

Ile lat jeszcze będzie trwał ten cyrk z wejściem na cmentarz od ul. Żytniej? Obok jest furtka, niestety zamknięta. Dodatkowo na drodze do wspomnianej furtki są chaszcze i skrzynka elektryczna. Takie rzeczy tylko w Kraśniku

Na załączonym filmie widać ludzi, w większości starszych, którzy wdrapują się na murek otaczający cmentarz. Jedni w jedną, inni w drugą stronę, wielu wzajemnie sobie pomaga. Niosą torby, znicze, kwiaty. 

Problem nie tylko we Wszystkich Świętych

Proboszcz miejscowej parafii przyznaje w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim", że wiele osób odwiedzających cmentarz parafialny w Kraśniku skraca sobie drogę od ul. Żytniej, gdzie pokonują mur. - Kiedyś nawet podsypali ziemię do muru i rozebrali cześć parkanu - mówi ks. Jerzy Zamorski.

Dodaje, że od tej strony nigdy nie było wejścia na cmentarz. Jednocześnie przyznaje, że wspomniany skrót jest popularny wśród mieszkańców. 

Proboszcz podkreśla, że zbudowanie nowego wejścia od strony ul. Żytniej nie jest takie proste, bo w tej części cmentarza groby są tuż przy ogrodzeniu. Zapewnia jednak, że poszuka jakiegoś rozwiązania i deklaruje, że jest otwarty na pomysły, by mieszkańcy nie musieli dłużej pokonywać muru. 

Cmentarz nie musi być smutnym miejscem

Więcej o: