Skandal na ślubie w Żelazkowie. Wójt ledwo stał na nogach, mylił nazwiska, zapomniał obrączek

To miał być niezapomniany dzień dla pani Emilii i pana Mateusza - wreszcie mieli powiedzieć sobie sakramentalne "tak". Okazało się jednak, że urzędnik udzielający im ślubu był pijany. Teraz, po niemal 2 latach, zapadł wyrok w tej sprawie.

Do incydentu w Żelazkowie doszło 21 listopada 2015 roku, gdy parze młodej ślubu w Urzędzie Gminy udzielał wójt. Goście od razu zauważyli, że z mężczyzną jest coś nie tak. - Mylił nazwiska, bełkotał i chwiał się na nogach, a nawet zapomniał o obrączkach - mówili świadkowie, których cytuje portal mf24.pl. Podczas podpisywania aktu małżeństwa alkohol od urzędnika wyczuła też panna młoda.

Stan wójta nie umknął uwadze gości, którzy zawiadomili policję. Ponieważ 58-latek odmówił poddania się badaniu alkomatem, mundurowi zabrali go do szpitala, gdzie pobrano mu krew. Jak się okazało, urzędnik miał 2,4 promila alkoholu w organizmie.

Sąd zajął się sprawą już w marcu, ale postępowanie ostatecznie umorzono. Postanowienie zaskarżył wówczas prokurator, a sprawa wróciła na wokandę. Dziś mężczyzna został uznany za winnego; swoim zachowaniem naraził na "uszczerbek utraty zaufania społecznego interes publiczny", zaszkodził także parze młodej - podaje portal tvn24.pl.

Wójt został skazany na grzywnę w wysokości 5 tysięcy złotych, będzie musiał również pokryć koszty postępowania sądowego. Wyrok nie jest prawomocny. Wcześniej urzędnik tłumaczył, że nie pił alkoholu przed udzieleniem ślubu, a dopiero po, "bo dwóch gości go zdenerwowało". 58-latek nie przyznał się też do winy.