Ktoś spadł z Nosala - usłyszeli w słuchawce ratownicy TOPR. Turysty nie udało się uratować

Tragedia w Tatrach. Około godziny 11 na telefon alarmowy TOPR zadzwonił turysta z Niemiec. Powiedział, że w trakcie wspinaczki widział, jak z Nosala spadł człowiek. Ratownicy znaleźli zwłoki mężczyzny.

Ratownicy TOPR po otrzymaniu zgłoszenia wysłali helikopter. Niestety, pół godziny później, 300 metrów poniżej szczytu Nosala znaleźli ciało mężczyzny. - Turysta nie był przygotowany do takiej wyprawy - powiedział ratownik TOPR w rozmowie z portalem tvn24.pl. Jego ciało znaleziono od strony Alei Przewodników.

"Wstępnie wykluczyliśmy samobójstwo"

Okoliczności wypadku bada policja. Ofiarą jest 38-letni mieszkaniec Nowego Sącza. Wedle wstępnych ustaleń, turysta zmarł w wyniku obrażeń po upadku z wysokości.

- Wstępnie wykluczyliśmy udział osób trzecich czy samobójstwo. Dziś rano rodzina zgłosiła zaginięcie mężczyzny, który jak się okazało, już nie żył - powiedział Krzysztof Waksmundzki, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji w rozmowie z "Gazetą Krakowską".

 "To niebezpieczne miejsce" 

Andrzej Mikler, ratownik TOPR, powiedział w rozmowie z tvn24.pl, że skały na Nosalu mają po 50 metrów wysokości, a szlaki są blisko urwisk. - To niebezpieczne miejsce - przestrzega. Nosal ma 1 206 metrów wysokości. Wznosi się nad Kuźnicami.

Warunki w górach są niebezpieczne. We wtorek po raz pierwszy w tym sezonie toprowcy ogłosili pierwszy stopień zagrożenia lawinowego. - Panują trudne warunki do uprawiania turystyki. Szlaki już od wysokości 1100 m n.p.m. znajdują się pod śniegiem - alarmowali pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Tytuł: Tydzień temu broniliśmy rezydentów. Ale teraz znamy nowe fakty [MAKE POLAND GREAT AGAIN]